CV – czyli jak szukamy pracy

      3 komentarze do CV – czyli jak szukamy pracy

Właśnie kończę kolejną rekrutację w firmie na stanowisko asystenckie. Daliśmy ogłoszenie w języku angielskim, przyszło około 400CV. Ponieważ już kolejny raz dzieją się rzeczy dla mnie niepojęte, postanowiłem się zebrać i napisać coś niecoś o moich spostrzeżeniach.

W Polsce nie raz słyszeliśmy o bezrobociu, o kłopotach z pracą. Falami dochodziły informacje o tym, że gdzieś coś drgnęło i zaraz, że znowu jest ciężko. Gazety, radio i telewizja poświęcały czas i miejsce na artykuły i audycje na temat zdobywania pracy. Trąbiono, jak powinno wyglądać CV, jak powinna wyglądać rozmowa. Trzeba żyć w lesie, żeby tego wszystkiego nie słyszeć, nie widzieć i nie mieć świadomości. Okazuje się, że większość Polski to ludzie wycięci z obiegu tego typu informacji.

Przyjrzyjmy się teraz naszej historii. Ogłoszenie w języku angielskim z prośbą o CV w języku angielskim, z jednym tylko wymaganiem co do kandydata – bardzo dobry język angielski. 400CV, ¾ po polsku, większość z listami motywacyjnymi, około 1/3 kandydaci bez znajomości języka . Czyli nasza oferta nie jest czytana.

Zdjęcie w CV – na zachodzie Europy CV wysyła się zupełnie bez zdjęć, bo nikt nie chce być posądzony o dyskryminację i takie CV są bez rozparzenia usuwane. W Polsce kochamy zdjęcia. Tymczasem większość zdjęć, które ludzie przesyłają, są to zdjęcia dyskwalifikujące kandydatów: zdjęcia mężczyzn prezentujących tatuaże na ramionach, prężących bicepsy, ubranych w T-shirty z nazwami zespołów metalowych, fani samochodów, którzy przysyłają zdjęcie Mercedesa i w rogu zdjęcia jest miejsce na głowę kandydata. Panie nie ustępują niczym panom – prezentują ogromne dekolty, przy czym ekspozycja jest tak wyraźna, że ponad połowa zdjęcia to piersi, są też różne stroje, pozy, bardzo często zalotne spojrzenia. Przedstawiciele obu płci robią sobie zdjęcia telefonami komórkowymi w lustrach z widocznym telefonem na zdjęciu. Profesjonalizm pełną gębą. Zupełnie nie rozumiem braku refleksji i odrobiny krytycyzmu. Szukamy przecież pracy w biurze na stanowisko administracyjne.

Listy motywacyjne to coś w co kompletnie nie wierzę. Dlaczego? Bo są to w 99% standardowe pisma o niczym. Dlatego w naszym ogłoszeniu nie prosiliśmy o listy motywacyjne. Dostaliśmy ich multum. Większości nie czytałem, ale były też tak ciekawe, że żałuję, że nie mogę ich zacytować w oryginalnej pisowni i brzmieniu. List, który pobił wszystkie inne w skrócie wyglądał po liftingu ortograficznym tak: „dzień dobry, chce przyjść do Państwa do pracy na stanowisko takie i takie. Skończyłam zawodówkę kierunek krawiectwo, potem starałam się dostać do szkoły oficerskiej, ale się nie udało. Chęć do nauki pozostała, więc poszłam do szkoły takiej i takiej. Pracowałam z ludźmi, obserwując ludzi i bardzo im pomagając. Dlatego właśnie uważam, że jestem dobrym pracownikiem.” Pięknie?

Kiedy już przebrałem 400 CV okazało się, że około 15 spełnia nasze wymagania. Rozmowy telefoniczne to była również przygoda. Nigdy nie wiedziałem, jak zostanę potraktowany. Młode osoby są tak pewne siebie i tak przebojowe, że na propozycję spotkania bez trudu odpowiadały ”dobra, super, będę na pewno”.”Dobra”??? I niestety to nie jest jakaś wyjątkowa sytuacja. W czasie rozmowy poza tego typu kwiatami były tez inne. „Nie, wie pan co, nie jestem zainteresowana”. Dwa dni później email: „uprzejmie informuję, iż jednak jestem zainteresowana”. Piaskownica.

Rozmowy wstępne. Dla osób starających się o pracę to prawdziwy stres. Staram się zawsze minimalizować przyczyny takiego stresu. Nie zawsze to jest możliwe. Jednak to co się dzieje na rozmowach wstępnych często przygniata mnie swoim ciężarem. Tu opowieść rozszerzymy o przypadki także rekrutacji na inne stanowiska. Przypadek pierwszy, księgowość: przychodzi starszy energiczny pan, pyta o wiele rzeczy i dobrze. Kiedy nastaje jego pora mówienia, nie mamy się już jak wypowiedzieć, zadać pytania. Pan zalewa nas słowotokiem na temat swojej choroby, a mianowicie złamanej kiedyś nogi. Noga uniemożliwiała panu sprawne poruszanie się po biurze, częste były też zwolnienia lekarskie, bo nogę trzeba było rehabilitować. Opowieść o nodze zakończyła się pokazaniem nam na siłę świadectw lekarskich, gdzie było napisane, że noga przeszła pełne leczenie i jest już sprawna. Udało mi się wtedy przeprosić pana i wytłumaczyć, że mamy następnego kandydata. Pan kazał mi jednak wytłumaczyć, jak dojść do przystanku autobusowego i wyraził swoje niezadowolenie, że przystanek położony jest około 300m od naszego biura. Przypadek drugi, handlowiec – młody, energiczny chłopak, do którego cały świat należy. W połowie przerywa właścicielowi firmy, który ma ponad 60lat (a nasz rozmówca nie ma 30) i mówi, że on poprowadzi to spotkanie, żeby je trochę ożywić. Dyrektorowi finansowemu, który przygląda się rozmowie zarzuca, że siedzi cicho i nic nie mówi. Przypadek trzeci: również handlowiec, kobieta, 40lat, duże doświadczenie w koncernie farmaceutycznym – po kilku minutach rozmowy pani zarzuca nam, że ogłoszenie jest źle przygotowane i w ogóle, że z nami rozmawiać nie będzie, jej CV mamy przekazać szefowi firmy. Pani uważa, że firma nie ma biznes planu i strategii sprzedaży. I ona to zmieni. (dla niewtajemniczonych – firma istnieje lat 20, w Polsce 5 lat i już ma bardzo mocną pozycję na rynku). Przypadek czwarty: administracja przychodzi młodziutka dziewczyna ubrana jak na dyskotekę – obcas szpilka, spódniczka ledwie zakrywa pośladki, ale najlepsze są cekiny na pasku na biodrach, cekiny na różowej bluzce i bardzo długie tipsy. W czasie rozmowy usłyszałem,”Panie Mariuszu, jest pan cool”. Przypadki pozostawię bez komentarza.

Punktualność i po prostu przyzwoitość to również dwie rzeczy, które wymagają tu osobnej wzmianki. Wypadało by być o umówionej porze, tymczasem kandydaci pojawiają się pół godziny przed czasem, albo 20minut po czasie i nie widzą w tym nic zdrożnego. Spóźnienie dziesięciominutowe już w ogóle nie wymaga mówienia przepraszam, bo o czasie ktoś był na przystanku autobusowym na przykład. Ale to jest pół biedy. Czekam na kogoś do godziny 20.00. O 19.55 telefon: przepraszam, jednak się rozmyśliłam. Mało? Czekam do 20.00 i nie przychodzą po kolei dwie kandydatki i nie mam żadnej informacji z ich strony, że rezygnują ze spotkań. Telefony milczą.

Kontaktowałem się z moimi znajomymi, którzy prowadzą podobne rekrutacje. Nie jesteśmy sami – inni maja te same problemy. Parę lat temu szefowie uparli się na skorzystanie z usług pośredników przy znalezieniu szefa księgowości. Opisany przez nas przypadek rozmowy na stanowisko księgowego jest wynikiem korzystania właśnie z pośredników, których zadaniem jest teoretycznie odsiać i wcześniej spotkać się z danym kandydatem. Wygląda na to, że tak się nie dzieje.

Mój artykuł w założeniu ma tylko pokazać jaki mamy rynek pracy, jakich mamy ludzi i jaki ludzie mają stosunek do pracy. Rozmowy z kandydatami i ich aplikacje dowodzą, że nie tylko szukający pracy mogą narzekać. Czasami tragicznie wygląda to także od drugiej strony.

Optymistyczne w całym procesie rekrutacji jest to, że wreszcie wyławia się perły, ludzi inteligentnych. Nie zawsze uda nam się rozpocząć współpracę, ale zawsze takie spotkania są pouczające i wnoszą coś do naszej pracy, doświadczenia i zmuszają nas do refleksji. Ale to już temat na inny artykuł…

Mariusz

Udostępnianie

3 thoughts on “CV – czyli jak szukamy pracy

  1. Piotr

    Jak mnie wywalą z roboty – zjawię się u Ciebie na mały ‚coaching’ 🙂 Przez 12 lat zapomniałem co i jak robić, aby ktoś mnie zatrudnił.

  2. Mariusz Post author

    Piotrze, nie sądzę, że Tobie jakikolwiek coaching będzie potrzebny. Obecny pracodawca nie wie jak oddychać bez Ciebie, a przyszły przyjmie Ciebie z i otwartymi ramionami. Jedynym problemem mogą być Twoje zbyt duże kwalifikacje. I tyle. hawk, rzekłem 🙂

  3. Joasia

    Świetny artykuł co by nie powiedzieć skrawek życia w pracy, no cóż jak maiłam do czynienia z podobnymi kwiatkami. Minęło już kilka lat od Pana wpisu a problemy z zatrudnieniem dobrych pracowników wciąż te same. Obecnie największa walka trwa o pracowników z sektora IT i jak widać to walka nierówna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.