Honda Cross Tourer 1200X 2016 podejście drugie

Przechwytywanie4W zeszłym tygodniu zostałem bardzo mile zaskoczony przez dealera motocykli Hondy, który zadzwonił do mnie i sam, po kilku miesiącach od naszych rozmów zaprosił mnie na jazdy testowe nową wersją Hondy Cross Tourer 1200X rocznik 2016. W zaproszeniu podkreślono, że w motocyklu poprawiono automatyczną skrzynię biegów i zaznaczono, że motocykl ma nową szybę. Swoje pierwsze wrażenia z jazdy Cross Tourerem opisałem tutaj. Jeśli zaczynacie od poniższego artykułu, to proponuję się cofnąć do pierwszego.

Specjalnych fajerwerków się przy drugiej jeździe nie spodziewałem, bo wydawało mi się, że motocykl mnie już niczym nie zaskoczy. Maszyna na pierwszy rzut oka wygląda tak samo – nie jest to piękność i nie wyróżnia się szczególnie niczym spośród innych motocykli. Jedyną różnicą w porównaniu do modelu z 2015roku to szyba – da się ustawić jedną ręką i też w czasie jazdy (nie próbowałem). Pamiętając o tym, jak rozpaczliwie trzymałem się zeszłym razem, broniąc się przed czołowym wiatrem, ustawiłem szybę maksymalnie wysoko. Pierwsza dała o sobie dać masa i wysokość siedziska, co było odczuwalne, kiedy próbowałem się wycofać z pomiędzy innych motocykli i było delikatne wzniesienie. Było duuużo wolniej niż mógłbym wycofać V-Stroma. Ale jak maszyna zaczyna się toczyć jedzie bez problemów. Nim zaczęła się autostrada miałem jeszcze trochę drogi ekspresowej. Maszyna ładnie mi się kładła w zakrętach, automatyczne biegi chodziły bez zarzutu. Trochę problemów sprawiało mi, tak jak i poprzednio, umieszczenie kierunkowskazów pomiędzy przyciskami zmiany biegów i klaksonem. Tak więc zdarzało mi się zamiar skrętu sygnalizować klaksonem, albo redukcją biegu. Wreszcie zaczęła się autostrada (oczywiście niemiecka, bez ograniczeń prędkości ;p). Dzień był ciepły, ale całkiem nieźle wiało, więc miałem dokładnie pogodę, jaka była mi potrzebna do oceny wiatroodporności. Jechałem z prędkościami od 140 do 200km/h i faktycznie szyba sprawowała się świetnie. Nie musiałem się chować, kłaść się na zbiorniku, nic mnie nie zdmuchiwało. Byłem spokojny o kamerę przytroczoną do kasku. Wiatr boczny nie był wyczuwalny tak , jak na V-Stromie. Jedna szyba zmieniła koszmar jazdy w jazdę komfortową. Jazda potwierdziła też spostrzeżenie co do wspaniałych hamulców. Kiedy jeszcze na początku zdarzyło mi się przy 150km/h za mocno pociągnąć za klamkę wylądowałem okrakiem na baku. Bałem się odkręcić mocno manetkę, bo ewidentnie motocykl najchętniej jechałby na tylnym kole (ok, miałem ESP, więc mogłem próbować). No i wreszcie poprawiona automatyczna skrzynia biegów. Nie wiem, co w niej poprawiono, bo ja nie widzę różnicy. Chodzi idealnie. Moc i moment obrotowy w motocyklu są na tyle duże, że na szóstym biegu można niemal jechać z każdą prędkością. Jak czytałem swój opis z pierwszej przygody z Cross Tourerem to się doczytałem, że siedziałem na wytrząsarce. Ciekawe, że tym razem nie miałem zupełnie takiego wrażenia. Ale też jeździłem na dużo wyższych obrotach niż za pierwszym razem.

Podsumowując – motocykl bardzo udany. Zalety to na pewno moc, hamulce, ESP, automatyczna skrzynia biegów działająca idealnie, szyba, którą można ustawiać w czasie jazdy, bezobsługowy wał Kardana, skrętność, komfort jazdy, kufry boczne nie wymagające stelaża! I mocowane bezpośrednio do motocykla.. Wady – zdecydowanie cena, ale należało się tego spodziewać, mógłby być ładniejszy i mieć nóżkę centralną w standardzie. Jak po każdej jeździe mocniejszym motocyklem doceniam swojego małego V-Stroma. Nie ma co prawda tak dobrych hamulców, ESP, skrzyni automatycznej, wału Kardana, dusi się przy dwóch osobach i bagażu, ale…. koszty. Spalanie – mój motocykl spala 4-6litrów przy ekonomicznej jeździe. Jest tani w serwisie, lekki i piekielnie uniwersalny. Oczywiście, jak bym miał pieniądze wybrałbym Cross Tourera.

Przechwytywanie3Przechwytywanie5Przechwytywanie2Przechwytywanie1

Udostępnianie

One thought on “Honda Cross Tourer 1200X 2016 podejście drugie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.