Korporacje a standardy zachowań

      3 komentarze do Korporacje a standardy zachowań

Duże, międzynarodowe firmy, posiadające wiele oddziałów na świecie, wytyczają nowe wzorce zachowań międzyludzkich i standardy pracy. Owe wzorce i standardy przechodzą potem do zwykłych wzajemnych relacji między ludźmi i są przyjmowane jako normy. I przeciwko nim chciałbym zaprotestować.

Nie wiem czy zetknęliście się kiedyś z korporacją od środka, czy byliście pracownikami takiej, czy współpracujecie z korporacjami. Wielu moich znajomych pracuje dla korporacji, sam z nimi współpracuję, a kiedyś pracowałem w firmie, której do bycia korporacją niewiele brakowało. Czytaliście kiedyś komiks Gilberta, który ukazuje się w dodatku Gazety Wyborczej – Praca? Póki nie zacząłem pracować, komiks wydawał mi się głupi i absurdalny. Wystarczyło, że zacząłem pracować i komiks zaczął mnie naprawdę śmieszyć. Zrozumiałem. Absurd jest częścią standardów korporacji. Niestety. W sumie zamiast tworzyć ten wpis, mógłbym przekleić kilkanaście odcinków Gilberta. I wystarczyłoby.

Korporacje z uwagi na tysiące ludzi, które dla nich pracują potrzebują systemu, który taką pracę uczyni wydajną i w ogóle możliwą. Jest wiele aspektów, które tutaj możemy rozważać. Mnie najbardziej interesują te, które wpływają na relacje między ludźmi i standardy zachowań nie tylko w firmie.

Korporacje mają masę technik utrzymywania pracowników przy sobie, przede wszystkim oferując im szeroko rozumiany rozwój kariery zawodowej. Nie ma nic lepszego niż stworzenie hierarchii opartej na wieloszczeblowej drabinie. Im więcej szczebelków tym lepiej. Każdy kolejny szczebelek to awans, podwyżka, większa władza nad ludźmi, którzy staną się nam podlegli, lepszy samochód etc. Wszystko to prowadzi do hodowania bogów – pań i panów wszechrzeczy, traktujących ludzi przedmiotowo i nie mających szacunku do niczego. Wszystko można streścić słowami: każda władza deprawuje. Jeśli stworzymy wieloszczeblową drogę kariery zawodowej, to taka deprawacja jest hodowana i karmiona od samego początku. Nie ma ludzi odpornych na władzę, powinny być mechanizmy nieustannie uświadamiające ludziom na kierowniczych stanowiskach, że są zwykłymi ludźmi. W korporacji niewiele jest takich mechanizmów, dzięki którym dochodziłoby do korekty zachowań szefów. Prowadzone są szkolenia z zarządzania kadrą, aby przynieść jak najlepsze wyniki dla firmy. Bardzo często zapomina się, że nie tylko wyniki są ważne. Mało kto zwraca uwagę na szacunek należny każdemu człowiekowi.

Kolejnym problemem w korporacjach jest to, że selekcjonuje się ludzi wybierając tzw szczury, które gonić będą za sukcesem i nastawione będą na wynik. Podsyca się ambicje. Wykruszają się ludzie mniej zdeterminowani, ze skrupułami. Ci, którzy zostaną, przechodzą solidne pranie mózgu, które przygotuje ich do osiągania wyników. Tak zaczyna się wyścig szczurów. Tysiące osób uczy się pogoni za pieniądzem, władzą, „rozwojem”. Człowiek znieczula się na drugiego człowieka, bo korporacja podsuwa mu fałszywe cele. Nagle przestajemy żyć dla siebie. Żyjemy dla korporacji.

Świat stworzony w korporacji, zaczyna być naszym światem. Przestajemy widzieć, słyszeć i czuć. Wydaje nam się, że jeśli jesteśmy managerem, to tym managerem będziemy też w sklepie spożywczym (zakładam, że nie jest to sklep na terenie korporacji…), w naszym domu, w rodzinie. Budujemy poczucie własnej wartości w oparciu o te śmieszne tytuły. I brniemy. 30-sto letni managerowie podczas spotkania z kontrahentem nie baczą na wiek swojego ponad dwa razy starszego rozmówcy, bo tutaj wiek, płeć nie ma nic do rzeczy. Liczy się szczebel i pozycja. Z jednej strony mamy dress code, instrukcje, procedury, a z drugiej elementarny brak kultury osobistej, wrażliwości i –przepraszam, że to napiszę- ale inteligencji. Ludzie leczą swoje kompleksy wyżywając się na swoich podwładnych/kontrahentach, którzy chcąc utrzymać pracę/współpracę wycierają ślinę z buzi. Pracownicy korporacji są bezkarni, bo to oni rozdają karty w biznesie. I tą czarną moc przenoszą potem do życia. Z takim zachowaniem trudno się pogodzić. Jeszcze trudniej szanować.

I właśnie szacunek – szacunku mi w korporacjach bardzo często brakuje. Szacunku dla innego człowieka, kontrahenta, współpracownika, podwładnego. To co często nazywa się szacunkiem to jest to albo strach – jeśli mówimy o przełożonym, albo interes – jeśli mówimy o kontrahencie. O szacunek zaś w korporacji bardzo trudno.

Absurdy w korporacji to kolejna technika tworzenia nowych standardów zachowań. Czy wiecie co to jest dress code? Dla szczęśliwych, którzy nie wiedzą – dress code to są to zasady ubioru w biurze. Dokładnie określają co to znaczy schludne ubranie, każde stanowisko ma własne reguły. I zgoda, rozumiem dress code dla osób mających do czynienia z klientem. Ale po co pracownicy działów, które nigdy przenigdy nie będą widziały się z klientem, mają dusić się pod krawatami, a dziewczyny muszą uważać, żeby nie przesadzić z kolorem rajstop, albo broń boże nie włożyć butów z odkrytymi palcami. Dopuszczone jest np posiadanie niewielkiego dodatku do ubrania w kolorze czerwonym, bo to przykuje uwagę naszego kontrahenta. A dlaczego ten element nie może być niebieski? Żółty? Co to komu przeszkadza? O dziwo wszędzie jedyna grupa, która się obroniła przed dress –code’em, to informatycy. Pozostali mogą się udusić w upalne dni w koszulach koniecznie z długim rękawem, jeśli takie standardy zostaną uznane przez speców od wizerunku za właściwe.

Wyjazdy integracyjne służą budowaniu relacji, zżywaniu się zespołów. Korporacje prześcigają się w pomysłach, co do organizowania tychże. Ważne, żeby grupa się zintegrowała, a ludzi przeciągnąć na stronę korporacji nawet za cenę ich życia prywatnego. Często nie jest istotne jakimi drogami odbywa się taka integracja. Pijaństwo i ekscesy seksualne są powszechnie akceptowane. Potem wszyscy złączeni tajemnicami przeżytych chwil pracują dalej. Do kolejnego wyjazdu. Dlaczego źle widziana jest odmowa na tego typu wyjazd? Dlaczego na takie wyjazdy nie można jechać ze swoim partnerem/ką? Ano odpowiedź jest prosta, pracownik ma ulokować swoje emocje w korporacji, a nie poza nią.

Uprzedzając ataki – oczywiście generalizuję. Jak pisałem, wszystko zależy od ludzi. W korporacjach zetknąłem się też niesamowitymi, bardzo pozytywnie zakręconymi osobami. Ale były to osoby spełnione. Niestety korporacje stworzyły system, który nigdy nie służy spełnieniu, a jedynie dążeniu do spełnienia. I to przenosimy do życia. Ludzie pragną szczęścia, ale szukają go nie tam, gdzie powinni. Świat nieuchronnie zmierza w stronę korporacji, coraz większych i potężniejszych. To co nam na chwilę obecną proponuje, nie napawa zbytnim optymizmem. Optymistyczne jest to, że niektóre korporacje lokalnie zaczynają coraz więcej widzieć na oczy i starają się wypracować nowe, bardziej ludzkie standardy. Okazuje się, że polityka wyścigu szczurów nie przynosi spodziewanych efektów. Mózgi korporacji zaczynają myśleć, co zmienić. Szkoda, że powodem do zmian są tylko pieniądze.

Mariusz

Udostępnianie

3 thoughts on “Korporacje a standardy zachowań

  1. Zosia

    Czy „luzackie” traktowanie swojego wyglądu to nie jest przegięcie w drugą stronę? To, że korporacje napędzają „wyścig szczurów” – zgoda, ale przecież nie zawsze przerost ambicji tryumfuje nad inteligencją. Zbyt wiele czynników wpływa na zachowanie ludzi, a strach przed bezrobociem?

  2. Mariusz Post author

    Witamy Komentujących radośnie 🙂 Coraz nas więcej.

    Przechodząc do komentarza – nigdzie nie napisałem o luzactwie. Dress code wcale nie określa schludnego ubioru. Ma tylko takie ambicje. Wiele schludnych i eleganckich ubiorów jest wykluczone przez specjalistów od kreowania wizerunku firmy. Uważam to za bzdurę. Jak się poczyta np, że dopuszcza się noszenie małego czerwonego elementu garderoby, który ma przykuć uwagę rozmówcy, to ja się pytam, a dlaczego nie żółtego? Albo zielonego?

    Wyścig szczurów, przewrotnie powiem, że nawet sprzyja rozwojowi inteligencji. Tylko nie emocjonalnej. Liczy się tylko nasza pupa.

    A bezrobocie słuszna uwaga-wszytko to tylko zaostrza.

  3. Piotr

    Należy wspomnieć o jeszcze jednej bolączce korporacyjnej: współzależności. Rok 2009, przychodzi krach na rynku, korporacja kuleje, zwalnia ludzi. ‚Oni’ redukują personel o 15% i nam też każą. Nie ma zmiłuj – redukujemy 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.