„Masz jedno życie” Wojciech Pasieczny

Napiszę teraz coś wbrew sobie. Będzie to kapkę jak samobiczowanie, ale myślę, że warto. Czy wiecie ile osób ginie w wypadkach drogowych dziennie? Około 15. Czyli w ciągu kilku dni moglibyśmy spokojnie ogłosić żałobę narodową, ale nikt tego nie robi, bo wypadki drogowe to medialnie temat mało chwytliwy. Co innego pojedyncze zawalenie się dachu, powódź, czy katastrofa w kopalni. Nie kwestionuję powagi sytuacji w innych przypadkach, ale nie widzę też żebyśmy przywiązywali należytą uwagę temu, co się dzieje u nas na drogach. Najwięcej osób na drogach ginie na przejściach dla pieszych. Drugie miejsce zajmuje nieustąpienie pierwszeństwa przyjazdu. Na trzecim miejscu jest prędkość. Wiele osób ginie też przez alkohol, gadanie przez telefony komórkowe, nie zapinanie pasów. Największą przyczyną wypadków drogowych jest mały mózg kierowców. Niestety sam święty nie jestem. Po zdobyciu 20 punktów karnych za jazdę (głównie za prędkość) wybrałem się kilka lat temu na kurs dla kierowców łamiących przepisy drogowe. Taki kurs ujmuje 6 punktów karnych, ale musimy wziąć udział w prezentacji poświęconej wypadkom drogowym „Masz jedno życie” Wojciecha Pasiecznego. Po tej prezentacji, szczególnie, kiedy widzieć ją będziecie po raz pierwszy, na pewno zdejmiecie nogę z gazu. Druga sprawa proponuję się przed nią nie przejadać, albo obejrzeć prezentację z miską przed sobą. Może nie jestem zachwycony językiem użytym w prezentacji, ale pod przesłaniem podpisuję się nogami i rękami. Prezentacja jest bezpłatna, więc z czystym sumieniem mogę ją przesłać każdemu zainteresowanemu pocztą email (piszcie na adres podany na stronie głównej). Prezentacja zajmuje niecałe 50MB, czyli dwa emaile (dozwolona od 18 lat). A zmusi Was do myślenia. Mnie zmusiła. Zwolniłem!

Do napisania postu sprowokowało mnie kompletnie debilne zachowanie jednego z internautów na Facebooku, który zamieścił skan swojego mandatu, chwaląc się o ile przekroczył dozwoloną prędkość. Mam nadzieję, że „sprawca” też tu dotrze i poprosi mnie o przesłanie prezentacji. Tak samo, jak jego mądrzy koleżanki i koledzy – autorzy komentarzy pod skanem na co dzień biorący udział w wyścigach kartingowych. Nie życzę nikomu, ale widzieliście kiedyś wypadek samochodowy? Mieliście okazję zobaczyć krew na asfalcie, albo umazać swoje opony w tejże? Byłoby katastrofą przekonać się o słuszności włączenia myślenia w ten sposób. Takie umieszczanie mandatu w sieci nie dowodzi posiadania wielkich jaj, a wręcz przeciwnie – tylko potrzeby dowiedzenia, że ma się jaja, których się nie ma. Jazda z jajami polega na tym, że nie zagrażamy innym. Co zrobicie już z Waszym życiem, to Wasz biznes. Język dobrałem do poziomu dyskusji pod zamieszczonym mandatem. Moi Drodzy, sam byłem młody i wiem co to jest adrenalina. Adrenalina na drodze to nieszczęście i głupota. Wtedy nie myślicie.

Od siebie dodam, że czytałem też artykuł jednego z lekarzy szpitali warszawskich (niestety nie mogę teraz dotrzeć do źródła, ale może ktoś z Was mi pomoże), gdzie zwożone są ofiary wypadków drogowych. Lekarz polemizował z powszechnie przyjętą opinią, że główną przyczyną wypadków samochodowych jest prędkość i brawura. Jego zdaniem najwięcej wypadków powodowanych jest przez ludzi starszych, przez osoby pozbawione refleksu i wyobraźni. Narażając się zapewne wielu z Was podpiszę się pod tą opinią, może nie w całości, ale faktycznie – wiele wypadków dzieje się nie przez prędkość, a przez „niedzielnych” kierowców, którzy sieją na ulicach podobne zamieszanie jak wozy pędzące z prędkościami ponad 100km/h. Do największych grzechów należą: kompletny brak dynamiki jazdy (kierowcy wiedzą czym to grozi), sygnalizowanie skrętu po rozpoczęciu manewru (tak jak by nas ktoś wręcz prowokował), jazda między pasami (bo nie widzę…), zmiana pasa na lewy najszybszy ze zmniejszeniem prędkości (bez komentarza). Wśród wyjadaczy wkurzają mnie telefony komórkowe. Kierowcy jeżdżą z telefonami często gorzej niż po alkoholu. I brak sygnalizowania zamiaru skrętu. Zabijecie kogoś (MOTOCYKLE SĄ WSZĘDZIE) i na przepraszam będzie za późno. Wy nie widzicie wszystkiego, więc ten kierunkowskaz naprawdę niewiele kosztuje.

Następna sprawa to psychika. Nie wszyscy z nas powinni wsiadać za kółko, ani tym bardziej na dwa kółka. Niestety psychotestów tego typu nie przeprowadza się dla przyszłych kierowców. A złośliwości, które sobie robimy na drogach, wyścigi, rywalizacja, emocje, „nostalgiczne niezdecydowanie”, wszystko może sprawić, że w ciągu sekundy przewrócimy swoje i czyjeś życie do góry nogami. Niestety.

Skutki wypadków drogowych. Kiedy ktoś ginie, płacze po nim jego rodzina. Dla tego, kto zginął jest to już bez znaczenia. Ale jeśli ktoś miał to szczęście-nieszczęście przeżyć wypadek i zostać kaleką cierpienie się wtedy podwaja – cierpi kaleka i cierpi rodzina. Często jedyny żywiciel rodziny staje się kaleką. Jest wiele ludzkich tragedii, które ciągnąć się już będą do końca życia. Polecam prezentację Pasiecznego – w sumie nie ma nawet co uzupełniać. Jeśli jesteście w stanie obejrzeć prezentację kompletnie bez wzruszenia, to musicie koniecznie wybrać się do psychologa. Jest niedobrze.

Kochani, bronimy się tym, że drogi w Polsce są do chrzanu, że przepisy są bzdurne, że policja jest fe, że za dużo jest radarów. Używam tych samych argumentów 🙁 Tymczasem jeździmy brawurowo po koleinach, udowodniono, że radary ograniczają liczbę wypadków drogowych, bez policji prawdopodobnie nawet już latalibyśmy samochodami nie tylko jeździli. Przepisy nie są bzdurne, tylko nasze służby działają do bani. Faktycznie widząc na wyremontowanej trójpasmówce ograniczenie do 40km/h, bo 3 tygodnie temu były tam roboty na drodze, zmniejsza się zaufanie do znaków. Tak czy owak w tej grze stawką jest życie. Ponieważ sami sobie ograniczeń nie narzucimy, bo wolność itd. itd., jestem za tym, żeby kodeks zaostrzał kary i latami nas wychowywał. Niech za każdym krzakiem stoi policja. Aż do czasu kiedy zaczniemy jeździć normalnie. Bo nikt z Was nie zaprzeczy, że warunki i kulturę jazdy mamy fatalne. Dlaczego nikt z nas nie poszarżuje sobie w krajach skandynawskich? No właśnie, brakuje nam dwóch rzeczy – normalnych dróg z normalnymi znakami i normalnego zachowania na drodze. Ale póki co, skoro na drogi nie ma co liczyć, czy nie warto po prostu przeżyć? I mało tego, przeżyć bez wyrzutów sumienia…..

Mariusz

Udostępnianie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.