Patriotyzm – błogosławieństwo czy przekleństwo?

Trudno jest zdefiniować dokładnie pojęcie patriotyzmu. Szczególnie, gdy do definicji zakradają się słowa również trudno definiowalne jak np. miłość. Jeśli natomiast wyrzucimy z definicji emocje, to patriotyzm można zdefiniować jako szanowanie własnej ojczyzny, chęć ponoszenia za nią ofiar, przedkładanie interesów ojczyzny nad interesy osobiste. Znowuż nie do końca jest jasne co rozumiemy pod terminem „ojczyzna”: naród, plemię, państwo, miasto, społeczność, ideologię? Patriotyzm przeciwstawia się szowinizmowi i nacjonalizmowi, z racji tego, że patrioci szanują prawa patriotów innych ojczyzn. Definicja piękna, ale jak to jest tak naprawdę?

Niejedne badania wykazały, że każdy człowiek jest szowinistą. Tylko jedni potrafią to lepiej ukryć, drudzy gorzej. Szowinizm to taki skrajny patriotyzm, który odmawia już praw dla patriotów spoza naszej sfory. Ludzie uwielbiają wprost dzielić się na grupy i plemiona: pod względem koloru skóry, przekonań religijnych, przynależności narodowej, przynależności klasowej (np. majątkowej), kast, plemion, poglądów politycznych, orientacji seksualnej…. Mamy skrajnie różne pojęcie co do istnienia ojczyzn. Dochodzi do paradoksów, kiedy np. w Polsce rodzą się dzieci Wietnamczyków, które nie znają już nawet wietnamskiego, uczęszczają do polskich szkół. Dorastają tutaj, nie znają innej ojczyzny. Niemniej przez kolor skóry ciężko ich uznać za Polaków. Pytanie dlaczego? Podczas wojny wszyscy Polacy walczą o jedną ojczyznę, ale nagle okazuje się, że patrioci wyrzynają się nawzajem z okazji wyznawanej ideologii i poglądów na temat kształtu przyszłej ojczyzny. Po obu stronach frontu patrioci walczyli o ojczyznę, widać nie tą samą. W szkole wpaja się nam do głowy od małego, że prawdziwy Polak to katolik, pytanie tylko dlaczego? Polacy byli przez wiele lat na siłę chrystianizowani. Zapomnieliśmy? Przyjęliśmy wiele „obcych” tradycji traktując je jako nasze, czyniące z nas prawdziwych patriotów. Obecnie jeśli mamy rodziców różnych narodowości możemy mieć kilka ojczyzn, nawet formalnie. Czy to jednak nie problem na wypadek konfliktu naszych ojczyzn? Powoływanie się na czystość krwi, to kolejny mit – przez Polskę przetoczyło się masę wojsk i wiele wojsk gwałciło całe polskie wioski, na naszym terytorium żyło wiele mniejszości narodowych i to w dużych procentach. Myślicie, że jesteście „czyści”? Jako przykład postaw patriotycznych stawia się np. bohaterów Trylogii Sienkiewicza – chulaków, pijaków i morderców. Czy to jest powód do dumy i kultywowania tradycji?

Trochę utopii… jestem za jedną ojczyzną dla wszystkich ludzi. I czy tradycjonaliści chcą czy nie, świat przychyla się ku mojemu chciejstwu. Mimo głupoty mas, przebijają się mądre idee. Z biegiem lat znosimy niewolnictwo, kobiety zyskują prawo do głosu, ba nawet pojawiło się równouprawnienie, budujemy systemy demokratyczne, znosimy klasy i kasty, dzieci chłopskie mogą studiować na uniwersytecie i nie jest to ani okoliczność nobilitująca, ani przeszkadzająca, budujemy jeden zunifikowany system wartości oparty na tolerancji. Brzmi jak utopia? Dla mnie większą utopią, a przynajmniej taką samą,  jest istnieje czystego patriotyzmu opartego na poszanowaniu innych patriotyzmów.

Wiadomo, że wciąż na świecie są i będą problemy. Ponieważ Afryka nie jest naszą ojczyzną, łatwo jest postawić nasze interesy ponad interesy państw afrykańskich. Łatwiej zniszczyć jedzenie niż wysłać je do Afryki i tym samym obniżyć ceny żywności na świecie, płacąc dodatkowo za transport. Łatwiej jest jakoś zaakceptować istnienie mafii we Włoszech, które to Włochy są przecież, jak by nie było patrzeć w Unii Europejskiej. W Turcji wymordowano znaczną część Kurdów – na to też jest łatwiej przymknąć oko. Bo to nie leży w interesie państw, narodów, ojczyzn. Gdybyśmy mieli jedną ojczyznę, jedne standardy, nie musielibyśmy się wybijać i ze sobą walczyć. Przynajmniej ograniczylibyśmy liczbę powodów dla których trzeba to robić. Przestalibyśmy się dzielić, a łączyłaby nas wspólnota interesów. Mimo, że pomysł wydaje się nierealny, jest możliwy do zrealizowania. Potrzeba na to setek lat i stworzenia jednej ojczyzny, gdzie bardziej kultywowalibyśmy to, co nas łączy. niż to co nas dzieli. Wtedy i patriotyzm nabrałby nowego znaczenia.

Mariusz

Udostępnianie

6 thoughts on “Patriotyzm – błogosławieństwo czy przekleństwo?

  1. MonikaBe

    Twoj pomysl, to rzeczywiscie utopia. Ja jednak nie jestem za – istnieje tak wiele roznych kultur i tradycji, ze chyba szkoda by bylo to w jakis sposob zaklocac. Nie mowie tu o kultywowaniu tradycji picia wodki czy posiadania broni, ale co np. z tradycjami plemiennymi?!
    Tu odsylam do linku, na ktory niedawno sie natknelam – widac, jak rozne sa temperamenty ludzi na swiecie i jak roznie ludzie reauguja na „zwykly” taniec:
    http://www.wherethehellismatt.com/
    I dlatego tez nie jestem za jedna ojczyzna. Roznorodnosc jest nam potrzebna.

  2. Mariusz Post author

    Monika dziękuję za komentarz. Jedne, wspólnie wypracowane standardy nie przeczą różnorodności. Zawsze będziemy różnych wyznań, różnej orientacji itd itd. Ważne, żebyśmy przestali kultywować różnice. Co do tradycji – wg tradycji plemiennych wciąż istniejących w Afryce kobiety są np zaszywne, albo wycina im się łechtaczki, wg tradycji plemiennych ludzie wyżynają się i wierzą w szkodliwe zabobony. Jeśli zaprzyjaźnisz się z etnologami, to mogą Ci opowiedzieć ile szkodliwych zabobonów współcześnie jeszcze doskonale funkcjonuje w społeczeństwie polskim w polskich wsiach. Wybacz, ale kultywowanie tego typu różnorodności nie prowadzi do niczego dobrego. Uważam, że nie powinniśmy grzebać pamięci o tych kulturach, tradycjach, bo są one dorobkiem ludzkości. Niemniej powinniśmy iść z duchem czasu – ku większemu otwarciu się na inność i na innych ludzi. Tradycje plemienne są zamknięte i do inności podchodzą wrogo. Kształcić, kształcić i jeszcze raz kształcić. Dlatego póki co pozostanę przy swoim zdaniu – to nie jest utopia. Jeszcze kilkaset lat temu utopia było prawo głosu dla kobiet. I co? To też była-można powiedzieć tradycja.

    Link do filmu, który zamieściłaś jest mi znany (zamieszczony w zaprzyjaźnionym blogu Niamki). Film polecam – wieje optymizmem. Zauważ jednak, że to co się podkreśla na tym filmie, to nie to,że jesteśmy inni, ale właśnie to,że wszyscy jesteśmy tacy sami, mamy te same pragnienia, tak samo chcemy być szczęśliwi i niezależnie od różnic plemiennych możemy się porozumieć.

  3. MonikaBe

    ok, widze, ze na krotkiej wypowiedzi sie nie skonczy…
    zacznijmy moze tak – piszesz o prawie kobiet do glosu. Niestety, mamy XXI wiek i nie wszedzie jeszcze kobiety maja prawo do glosu. Przyklad? Podam nawet 2. Pierwszy to ksiazka „Ksiegarz z Kabulu” Asne Seierstad o Afganistanie i jego kulturze, oraz o tym jak przedmiotowo w tym kraju traktowane sa kobiety. O dwulicowosci swiata arabskiego. Jak jej nie znasz, goraco polecam. Przy jej czytaniu niezle nazgrzytalam sie zebami, nie mowiac juz o tym ile roznych *&$§§&’** tez mi sie na usta cisnelo. Historie tam opisane sa prawdziwe, niestety. Drugi przyklad z zycia wziety: moja tesciowa pracowala w notariacie jako sekretarka. Do sfinalizowania jednej ze spraw potrzebne byly podpisy arabskiego malzenstwa. W wyznaczonym terminie pojawil sie jednak tylko pan, twierdzac, ze on za zone podpisze, ona sie nie musi fatygowac. Dlugo trzeba bylo tego pana przekonywac, ze to wolny kraj, w ktorym kobiety sa rownouprawnione i podpis jego malzonki jest niezmiernie wazny, jak rowniez to, ze ona musi ten podpis zlozyc osobiscie w notariacie. Po kilku dniach pan przyszedl wreszcie z zona, zakuta w chusty, spod ktorej ledwie bylo oczy widac…
    Poza tym, kobiety w krajach cywilizowanych mimo rownouprawnienia dalej nie sa traktowane na rowni z mezczyznami. Wystarczy popatrzec tylko jakie maja zarobki na tych samych stanowiskach co i mezczyzni.
    Co do plemion – zgadzam sie, ze nalezy ksztalcic i to duzo. Nie jestem za kultywowaniem zlych tradycji czy zabobonow, najczesciej wynikajacych z niewiedzy. Ale tu nie nalezy zapominac o innych, nazwijmy to „dobrych” tradycjach. I te nalezy kultywowac i przekazywac nastepnym pokoleniom.
    Idzmy dalej – polski ciemnogrod. Jako ze moi rodzice pochodza z polskiej wioski, naogladalam sie, co to znaczy byc slepo zapatrzonym w nauki kosciola (tu uprzedzam – jestem katoliczka, ale nie zgadzam sie ze wszystkimi naukami/dogmatami kosciola katolickiego) oraz inne zabobony zupelnie z religia nie zwiazane (lub zwiazane z inna niz katolicka religia). Z drugiej strony uszami mi wychodzi, jak ludzie te nauki wprowadzali w zycie, traktujac sie za kogos lepszego od „blizniego swego”.
    Nastepnie – integracja w „nowej” ojczyznie. Tu podales przyklad Wietnamczykow w Polsce. Ja podam nastepny – spolecznosc turecka w Niemczech. Po prawie 50 latach integracja w wielu rejonach Niemiec jest prawie zadna. Powodow jest kilka. Po pierwsze, wiekszosc Turkow, zwlaszcza tych tradycjonalistow, nie ma zamiaru integrowac sie z nowa ojczyzna, nie ucza sie jezyka i za nic maja niektore prawa w Niemczech. Mieszkaja przewaznie w swoich tureckich dzielnicach i nie zalezy im na wielu kontaktach z tubylcami. Po drugie – podejscie zdecydowanej wiekszosci spoleczenstwa niemieckiego do problemu. Turcy postrzegami sa jako ludzie halasliwi, klotliwi, brudni, przeznaczeni do „brudnych” robot, typu sprzatanie i pladzacy masy takich samych dzieci… W kazdym z tych przypadkow tez nalezy ksztalcic, ale tu jakby potrzeba troche woli z kazdej ze stron.
    Ok, inny temat – Afryka. A w zasadzie glodujaca Afryka – XXI wiek, a dalej mamy kraje, gdzie praktycznie cale spoleczenstwa gloduja. I nie jest tak, jak sie powszechnie uwaza, ze gloduja, bo nikt im nie chce pomoc. Problemem tutaj sa skorumpowane rzady tych panstw. Kto ma uklady, ten ma dobrze, cala reszta musi ponosic tego konsekwencje. Co do zywnosci zmodyfikowanej genetycznie – tez bym nie chciala tego jesc. Poza tym, gospodarka wielu krajow afrykanskich zachwiana jest przez te wlasnie pomoc – wysylanie zywnosci i ubran – w zwiazku z tym brak rozwoju przemyslu. I kolko sie zamyka.

    Tu dodam jeszcze jedno – ja tez jestem marzycielka, ale mi marzy sie pokoj na swiecie. Niestety, dopoki dla wielu ludzi najwyzszym dobrem bedzie pogon za pieniadzem za wszelka cene (przyklady – Irak, szczepionka przeciw swinskiej grypie) lub slepe zapatrzenie w religie, nidgy do tego nie dojdzie. Czesto jest tak, ze to co inne, nowe, jest przez nas nieakceptowane i budzi strach. To tez czesto budzi agresje i konflikt gotowy. Moze najpierw nauczmy sie akceptowac innosc i jak z ta innoscia zyc na co dzien, wtedy bedzie nam wszystkim latwiej. I nie badzmy „patriotycznymi” patriotami, bo to nas do niczego dobrego nie doprowadzi.

  4. Mariusz Post author

    Monika, po przeczytaniu Twojego wpisu, myślę, że się rozumiemy i co gorsza mamy nawet podobne zdanie. Może używamy tylko innych słów. Właśnie po to chciałbym mieć jedne standardy, żeby kobiety wszędzie na świecie miały prawo głosu, żeby bieda i korupcja w Państwach afrykańskich była naprawdę naszym problemem, który trzeba rozwiązać, żeby przyjrzeć się naszemu społeczeństwu, które wciąż jest ciemne, że istnieją systemy religijne, które się wypaczyły i przynoszą głównie szkody (z własnego podwórka – znam naprawdę kilku tylko katolików, którzy wiedzą w co wierzą i starają się to objąć rozumowo) Integracja jest piekielnie trudna, jak bardzo to widać to USA, gdzie problem „rozwiązano” tworząc getta. A to nie jest rozwiązanie. Rozwiązaniem jest tworzenie wspólnych standardów. A te standardy nie wezmą się przecież z powietrza i tworząc je możemy korzystać z dobrych starych standardów, które już istnieją. Niektórzy to nazywają tradycjami. Ja się boję tego słowa, może niesłusznie, ale się boję. Tradycje często odporne są na dialog. Wspólne standardy nazwałem wspólną ojczyzną. I do takiej ojczyzny mi najbliżej.

  5. MonikaBe

    oj, a czemu „co gorsza”?! 🙂
    to dobrze jak sie rozumiemy. Chyba wiem, co masz na mysli piszac „standardy”, chociaz mi akurat to slowo kojarzy sie z „norma”, a slowo norma ma dla mnie niekoniecznie pozytywne znaczenie.
    A poza tym, jezeli chcemy, zeby cos zmienilo sie na lepsze musimy jednak zaczac od wlasnego podworka. Im wiecej osob sie do tego przylaczy, tym wieksze szanse na pozytywna zmiane.
    I nie boj sie slowa „tradycja”. Cytujac z „Misia”:

    „Tatuś Tradycji: O tym imieniu to ci jeszcze powiem, że takie dziecko – Tradycja, to się ostatnio w Gdańsku narodziło. Masz, czytaj!
    Paluch: „Po ceremonii w pałacu ślubów… państwo młodzi udali się dooo raady zakładowej, gdzie dostali wiązanki ślubnych kwiatów. Wszyscy wzruszeni faktem, że są świadkami narodzin nowej, świeckiej tradycji”. Rzeczywiście! To w związkach zawodowych im się urodziła?
    Tatuś Tradycji: Pisze, nie? ”

    pozdrawiam serdecznie

  6. Mariusz Post author

    Patriotyzm to przekonanie o tym, że jakiś kraj jest lepszy od innych dlatego, że ja się w nim urodziłem

    Patriotism is your conviction that this country is superior to all others because you were born in it. (ang.)
    — George Bernard Shaw

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.