Przestrzegamy/polecamy

Strona powstaje ku przestrodze, ale i ku pokrzepieniu. Towary i usługi są wszechobecne, a firmy oferujące i jedno i drugie w bardzo różny sposób podchodzą do klienta. Często nie ma możliwości inaczej dochodzić swoich racji niż przez sądy, a na to często nam szkoda czasu i pieniędzy. Podobnie normalność zaczyna być czymś niesłychanym, do tego stopnia, żeby o tym donosić. Choć to walka z wiatrakami, na tej stronie postaramy się pisać o takich firmach, które należy obchodzić szerokim łukiem i takich, gdzie spotkało nas coś dobrego. Natchnieniem do stworzenia tej strony stała się dla mnie bezsilność. Jeśli uda mi się pozbawić choćby jednego klienta firmę niesolidną będzie to dla mnie duży sukces. Coś w rodzaju odszkodowania. Jeśli natomiast przysporzę klienta firmie solidnej – będzie radość, że można się komuś odwdzięczyć. Wy sami zdecydujcie na ile ufać zawartym tu informacjom. Chętnie też dorzucę opisy Waszych przypadków.

Spis treści:

Przestrzegamy:

Polecamy:

Przestrzegamy:

Allegro

 Moja przygoda z Allegro sięga już kilku dobrych lat. W tym czasie Allegro stało się gigantem i traktuje ludzi tak, jak każda korporacja traktuje swoich klientów. Po pierwsze nie mamy szansy dochodzić swoich racji bez firewalla w postaci formularzy kontaktowych. Możemy odbijać się dziesiątki razy od tych samych odpowiedzi i pozostawać de facto bez odpowiedzi. Po drugie w przypadku problemów – jesteśmy kompletnie nie chronieni przed nieuczciwymi praktykami sprzedawców. Jedyną szansą na dochodzenie swoich racji jest zgłoszenie sprawy na policję. Ostatnim wyczynem Allegro, który wyprowadził mnie z równowagi było nie naliczenie punktów PAYBACK. Sprzedawca z niewiadomych przyczyn wystąpił o zwrot prowizji, mimo, że zakup przecież doszedł do skutku (mam pozytywny komentarz). Allegro z racji tego, że sprawa jest naprawdę błaha, nie ma ochoty wyjaśniać jej i rozwiązywać. A mnie pozostaje wyżycie się na blogu i rozważenie rozwiązania umowy z Allegro. Mam dość. Nikomu nie polecam. I uwaga update (14/10/2015) – Allegro upomniało się ode mnie o prowizję z 2011roku, czyli sprzed 4 lat. Byłem wtedy w innym banku, więc teraz sprawdzić, czy zapłaciłem, czy nie jest trudno. Rozwiązałem umowę z Allegro. Więcej szczegółów znajdziecie tutaj.

*wróć do spisu treści*

BP Triada

W roku 2002 wybrałem się z biurem Triada na wycieczkę do Turcji. Zapłaciłem specjalnie więcej, żeby być blisko centrum miasta, mimo, że hotel nie był najlepszego sortu. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że na moje miejsce wciśnięto osoby z umową „no name” (czyli bez określania hotelu). Turyści owi zaśmieli mi się w twarz i zapytali z kim ja to załatwiałem, bo oni z prezesową Triady. I tak moja umowa na konkretny hotel przegrała z umową no-name dzięki układom z prezesostwem firmy. Mnie wysłano na obrzeża miasta, co prawda hotel był o wyższym standardzie, ale żeby się tam znaleźć mogłem zapłacić 500PLN mniej (była „promocja”). Ludzie, którzy dali te 500PLN mniej mieli to samo co ja. Kiedy próbowałem rozwiązać sytuację na miejscu, rezydenci uciekali przede mną. Próbowano sprawę tuszować, tłumacząc, że wyjaśni się wszystko, jak wrócę do Warszawy. W Warszawie musiałem ruszyć Mazowiecki Urząd Wojewódzki w Warszawie, żeby mi Triada raczyła odpisać, bo inaczej nie doczekałbym się odpowiedzi. Wyjaśniono mi, że biuro miało prawo do zmiany hotelu, bo zmiana nie wynikała z przyczyn od nich zależnych. Pytam wprost-a co robili ludzie z umową no-name na moim miejscu??!! A rzeczone 500PLN? Podłożono mi punkty regulaminu wewnętrznego, wg których teoretycznie wszystko było w porządku. Teoretycznie, bo w praktyce mnie okłamano. Na tej samej wycieczce Triada zostawiła ludzi na wycieczce terenowej. Ludzi starszych bez znajomości języka. Wrócili kilka godzin później, nieźle oszukani przez miejscowych przewoźników na pieniądzach. Nie był to jedyny taki przypadek. Uczestnicy wycieczki nie chcieli razem złożyć pozwu przeciwko Triadzie nie wierząc, że mamy szansę. Szkoda. Takiego pozwu nie złożyłem też ja, bo szkoda mi było czasu, pieniędzy i nerwów. Ale żałuję. To był błąd. Poniżej możecie przeczytać pismo w urzędu wojewódzkiego o sprawie. Po tym piśmie jedyną drogą już był sąd. Triada zaproponowała mi 5% zniżki na inne swoje imprezy. Nie takiej odpowiedzi się spodziewałem, nie takiego traktowania. Gazety nie chciały publikować nic na ten temat, bo Triada jest dużym reklamodawcą. A ja zareklamuję Triadę za darmo – BP TRIADA TO KŁAMCY!

*wróć do spisu treści*

Leoland-sklep z drapakami dla kotów Byliśmy zachwyceni stosunkiem ceny do jakości drapaków dla kotów. Niemniej serwis jest tragiczny, klient detaliczny traktowany jest per noga, tradycyjnie odpowiedzi (o ile w ogóle) można się spodziewać po 4-5emailach. Dzwonienie niewiele zmienia. Jeśli coś się Wam w domku zepsuje – powodzenia, zostajecie sami z tematem. Ostatnio chcieliśmy kupić nowy domek. Kupiliśmy gdzie indziej, dużo droższy, ale jakość bez porównania lepsza i co więcej –sklep z nami rozmawiał. Leoland nie. Nie polecamy!!!

*wróć do spisu treści*

Leroy Merlin

Duży moloch. Ceny przestrzelone, często ponad dwukrotnie względem Allegro (przykład wykrywacz elektryczności Bosch – za połowę ceny nieprofesjonalnego z Leroy Merlin, na Allegro kupiłem profesjonalny). Leroy Merlin zasłużył na wpis w momencie, kiedy sprzedał nam okap firmy CATA, do którego teraz mamy problem z dostaniem podstawowych materiałów eksploatacyjnych. Leroy Merlin nabrał wody w usta, producent okapów chyba niespecjalnie czyta po angielsku. Zdani jesteśmy na przyjacielską pomoc kogoś, kto mieszka w Hiszpanii i zna język. Filtry do okapu będziemy sprowadzać z Hiszpanii sami. Leroy – nie polecamy! Za brak pomocy, ignorowanie pytań i lekceważenie klienta.

*wróć do spisu treści*

LuxMed Z racji tego, że opieka zdrowotna w naszym kraju jest fikcją, zmuszeni jesteśmy do opłacania dodatkowego abonamentu w prywatnej klinice. Klientami sieci klinik LuxMed byliśmy wiele lat. Pamiętam początki kliniki i szok wywołany bardzo dobrą jakością obsługi, brakiem kolejek i miłym traktowaniem przez lekarzy. Ale przyszły czasy ostatnich lat, kiedy LuxMed przestawił się na masówkę. Przyjęto więcej pacjentów, niż klinika faktycznie jest w stanie obsłużyć. Lekarze przestali być mili, bo się nagle przyzwyczaili do pensji wypłacanych przez klinikę. Natomiast to, co się tam wyprawia w tej chwili woła o pomstę do nieba. Mnie wystarczyło to, że lekarz na badanie, do którego się trzeba specjalnie przygotować i być na czczo, spóźnia się ponad godzinę, a potem obsługuje pacjentów ekspresowo (dodam badanie jest bolesne i szybkość w tym przypadku nie jest wskazana). Ciąża po pierwszym poronieniu jest traktowana kompletnie nieprofesjonalnie i nie są zlecane konieczne badania. Nawet NFZ takie refunduje i zaleca. Trudno oczywiście wszystko zwalić na lekarzy, ale gdyby się komuś chciało być lekarzem, a nie traktować wszystko jak biznes, ciążę najprawdopodobniej dałoby się uratować. Tylko po co? I najbardziej świeże przypadki – pacjenci czekają ponad godzinę na to, aż lekarz wygada się z przedstawicielem handlowym. LuxMed na zażalenie nie zamierza odpowiedzieć. W okresie zachorowań na grypę lekarzy dyżurnych jest dwóch i w kolejce czekać można kilka godzin (nie przesadzam). Niniejszy wpis wymierzony jest nie we wszystkich lekarzy (bo mamy też bardzo dobre wspomnienia z wizyt), ale w system, jaki stworzył LuxMed, w serwis i tolerowanie nieszanowania pacjentów przez lekarzy. Jeśli macie coś wybrać polecamy niestety droższy, ale zdecydowanie lepszy abonament w Centrum Damiana.

*wróć do spisu treści*

Netia

Stanowczo odradzam Wam korzystanie z usług Netii na łączach TP SA. Umowę na internet podpisałem w 2007r. Netia przejmowała wtedy klientów TP SA, ponieważ ta ostatnia złamała przepisy i do internetu trzeba było dobierać określony pakiet telefoniczny. UOKIK nałożył na TP SA karę, i można było zerwać umowę TP ze skutkiem natychmiastowym. Netia przechwyciła wszystkich mi podobnych klientów obiecując, że zmieni dostęp do usługi w przeciągu 24 godzin. Trwało to już nie pamiętam, ale około 9 dni (czyli ok. 216godzin). Dla tych z Was, którzy pracują z internetem wiedzą, co to znaczy 9 dni bez internetu. Myśląc, że to był tylko incydent pozostałem z Netią. I wszystko było dobrze do momentu, kiedy pojawiły się awarie.

AWARIA I – zdarzyła się w ciągu pierwszych lat. Zadzwoniłem wtedy na infolinię, na której po kilkunastu minutach oczekiwania, przez kolejnych kilkadziesiąt przestawiałem swój router wg wskazówek konsultantów. Potem kazano mi resetować router na twardo-czyli przywrócić mu ustawienia fabryczne. Na routerze miałem ustawiony internet bezprzewodowy ze wszystkimi zabezpieczeniami jakie były dostępne, więc ustawianie tego na nowo mi się nie uśmiechało. Odmówiłem. Powiedziano mi, że mój internet nie będzie chodził w takim razie. Odłożyłem słuchawkę. Nie zmieniłem nic w swoim routerze. Po dwóch godzinach internet ruszył – wniosek – Netia miała problem z ustawieniami, ale zwalono winę na mój dobrze ustawiony router.

AWARIA II i III – były bliźniaczo podobne do awarii pierwszej i zdarzyły się również czasie trwania pierwszej dwuletniej umowy.

AWARIA IV – zdarzyła się przed połową II podpisanej umowy (28.01.2010). Znowuż próbowano mi wmówić, że mój router był źle ustawiony. Okazało się że w wyniku błędu systemu moje ustawienia zostały przez Netię zmienione. Również kazano mi na twardo resetować router – nie zgodziłem się. Po podaniu nowego hasła i nazwy użytkownika internet ruszył. Mam na to dowód w postaci emaila z Netii.

AWARIA V – zdarzyła się dnia 11.02.2010, a więc niewiele po awarii IV. Internet przywrócono w dniu 25.03.2010 (dwa tygodnie bez internetu). Z okazji tej awarii wyszła na jaw kompletna impotencja infolinii Netii (zapraszam do historii opisanej poniżej – jeśli Netia ma czyste sumienie na pewno zaraz pozwie mnie do sądu za ten tekst. Zapraszam!) 1. Netia nie ma zupełnie zapisanej historii zgłoszenia w systemie zgłaszanych awarii na poziomie podstawowym. Od 11.02.2010 codziennie musiałem przechodzić przez tą samą procedurę pytań lub odpowiedzi, Na poziomie zaawansowanym konsultantom po prostu nie chce się historii czytać, albo ta historia nie istnieje. Dowodem na to jest pismo, które otrzymałem dnia 3.03.2010 (skan zamieszczony poniżej) 2. Znowuż proponowano mi twardy reset routera – a przyczyna tkwi w po stronie Netii (brak możliwości dogadania się między firmami Netia i Telekomunikacja Polska). 3. Netia nie odpowiada na emaile (poza informacją, że ktoś się do mnie zgłosi. Kiedy????). Na infolinii dowiedziałem się, że Netia ma na odpowiedź 30 dni roboczych – a więc ponad miesiąc. Do tego czasu mogę spokojnie nie mieć internetu. 4. Od jednego z konsultantów dowiedziałem się, że osób w podobnej sytuacji do mojej jest bardzo dużo i sprawa może być rozwiązywana nawet kilka tygodni!! Sic!

Netia nie chciała dać mi możliwości zerwania umowy przed czasem mimo, że internetu nie miałem 2 tygodnie i nie była to awaria, a brak możliwości dogadania się z TP SA.

Sprawę przekazałem do kilku gazet i portali nie licząc na zbyt wielkie powodzenie, bo Netia to duży reklamodawca. Zgłosiłem sprawę do UOKIK i UKE– może coś się uda zrobić globalnie z sytuacją. Link do artykułu dostała także Netia. Ja gram fair play. Tematem nikt się nie zainteresował: ani prasa, ani UOKIK ani sama Netia.

Historia rozmów z Netią AWARIA V

11.02.2010 godz. 23.10 – konsultant po sprawdzeniu moich danych nagle mnie nie słyszy, w tle słychać śmiechy. Informuje mnie, że ponieważ mnie nie słyszy (jest awaria systemu i konsultanci nie słyszą klientów, ciekawe), to powinienem się skonsultować w dniu następnym, albo za pół godziny.

11.02.2010 godz 23.40 – Kolejny konsultant sprawdza moje ustawienia zmieniamy ustawienia na netia@netia.pl i hasło netia2010. Ponieważ router się nie łączy twierdzi, że z tym nic nie może zrobić przełącza mnie do kolejnego konsultanta.

11.02.2010 godz 23.50 Kolejny konsultant informuje mnie, żebym zmienił sobie ustawienia na nazwę internet, hasło internet, Router wciąż nie łączy się z siecią. Proponuje mi twardy reset routera i od nowa wprowadzenie ustawień – stanowczo odmawiam (w przeszłości dokładnie to samo mi proponowano kompletnie bez sensu, bo wina leżała zupełnie po stronie Netii). Konsultant zgłasza problem do działu technicznego. Pytam się w jaki sposób mam się upewnić, że sieć będzie działała – „po prostu jutro będzie miał Pan internet”. Mamy 12.02.2010 godz 00.05

12.02.2010 godz 17.12 Konsultant słyszy mnie dopóki nie poprosiłem o powtórzenie nazwiska. Twierdzi, że mnie nie słyszy. Przepraszam, ale to jest kpina.

12.02.2010 godz 17.14 pierwszy konsultant, któremu się chce i jest fachowy. Sprawdzamy ustawienia – są w porządku. W systemie nie ma informacji o wczorajszych rozmowach (sic!!) Zmieniamy hasło na net24 i nazwa użytkownika net24. Router nie może się połączyć z siecią. Ponieważ usługa jest aktywna w Netii i wszystkie ustawienia są ok, konsultant dzwoni do działu technicznego i około godziny 17.30 wraca do mnie – okazuje się, że brak jest odpowiedzi ze strony TP SA. Mam czekać na połączenie nawet do poniedziałku (4 dni bez internetu). Zmieniamy nazwę użytkownika i hasło na internet i internet. Mam sprawdzać router jeśli się uda połączyć, mam wejść na stronę Netii i aktywować konto. Przy okazji zgadzamy się, że proponowany wczoraj reset twardy routera był bardzo na wyrost, ustawienie routera w pozycji Connection type wcale nie musi być PPPoA VC-Mux. Musi być po prostu PPPoA (pół roku temu próbowano mi w mówić, że nie mogę mieć za skarby dobrego połączenia bez Mux, a godzinę potem miałem jeszcze przez rok połączenie bez Mux. 28.01 kiedy Netia zmieniła mi nazwę użytkownika i hasło z powodu błędu systemu, ustawiliśmy Muxa. I co z tego??) Ustaliliśmy też w jaki sposób mogę dochodzić swoich praw w przypadku przekroczenia 24 godzin bez internetu. Koniec rozmowy około godziny 17.43

13.02.2010 godz 8.15 – konsultantka nic nie wie o żadnym zgłoszeniu, próbuje sprawdzać ze mną na nowo ustawienia routera i każe wpisać nazwę użytkownika internet i hasło internet. Zostaję przełączony do działu technicznego zaawansowanego

13.02.2010 godz. 8.19 – konsultant sprawdził na jakim etapie jest rozwiązywany problem. W systemie jest zapis o zgłoszeniu awarii jak również informacja, że dzwoniłem dzień wcześniej. Wciąż brak jest odpowiedzi z TP SA. Trzeba czekać do poniedziałku na odpowiedź. Wtedy będzie coś wiadomo. Próbujemy połączyć się jeszcze na rejestracja@neostrada.pl i hasło rejestracja. Router się nie łączy. Pytam się czy następnym razem mogę być przekierowany bezpośrednio do działu technicznego zaawansowanego. Okazuje się, że nie. Czyli za każdym razem najpierw trzeba się połączyć z działem technicznym podstawowym (zachodzę w głowę po co on w ogóle istnieje), który nie ma kompletnie żadnej informacji w systemie o awarii. Dopiero dział zaawansowany wie co się dzieje, i nie każe mi na upartego resetować ustawień routera i nie upiera się, że brak połączenia to jest moja wina.

15.02.2010 godz. 19.57 – rozpoczęcie rozmowy z zaawansowanym działem technicznym. Sprawdzenie routera z nazwą użytkownika: czwartek i hasłem „czwartek”. Nie odbija się router na serwerach rejestracyjnych. Wracamy do starej nazwy z 28.01. Znowuż ta sama sytuacja. Wysłany jest kolejny email ponaglający do TP SA. Mam czekać dalej. Koniec rozmowy 20.27. Pół godziny bez sensu. Moim zdaniem to Netia powinna do mnie wydzwaniać z informacjami na temat stanu usterki. Tymczasem z rozmowy wynika, że w systemie problem nie jest dobrze opisany i za każdym razem rozmawiamy od początku. Obsługa klienta leży.

16.02.2010 godz 21.15 – wciąż brak odpowiedzi z TP SA. Pracownik był zdziwiony, że jest coś takiego jak zaawansowany dział techniczny. Przepraszam, powtarzałem tylko to, czego dowiedziałem się od konsultantów Netii.

17.02.2010 godz. 17.30 konsultant wypytuje mnie się znowuż o wszystko od nowa. Jedyna odnotowana historia to ta z 28.01. Czyli Netia nawet nie wie, że od 11.02.2010 sieci nie mam. Zostaję przełączony do działu zaawansowanego (którego przecież nie ma-wiadomość od konsultanta z wcześniejszego dnia).

17.02.2010 godz. XX rozmowa z działem zaawansowanym – znowuż odpytywanie: o numer telefonu, o na kogo jest zarejestrowana umowa, co mi się świeci na routerze, a czy na hasła rejestracyjne się łączył czy nie łączył, a od kiedy nie mam sieci. Wszystko powinno być w systemie. Ponowiono interwencję w TP SA, po raz kolejny. Ale jak ja mam wierzyć, skoro nie ma bladej nawet informacji w systemie Netii? Ja mam zapisane z grubsza o czym rozmawialiśmy.

18.02.2010 godz 20.26 proszę o przełączenie na dział zaawansowany

18.02.2010 godz. 20.30-20.34 (rozładowała mi się komórka) i 20.37 (ten sam konsultant) – TP. SA nie odpowiedziało na zgłoszenie. Niestety kiedy przyjdzie odpowiedź to jest to w stanie sprawdzić tylko koordynator pracujący w dni powszednie w godzinach pracy w dzień. W sprawach ewentualnej umowy mam się łączyć z działem ogólnym

18.02.2010 godz. 20.47 konsultantka informuje mnie, że Netia ma 30 dni roboczych na odpowiedź na mój email. Potwierdzamy, że moja umowa ważna jest do 31.03.2011r. Jeśli chciałbym teraz rozwiązać umowę to muszę zapłacić 500PLN. Sprawdzamy dane – Netia pomieszała dwa adresy ul. XXX (adres mojej pracy) z YYY (adres mojego domu). Ponieważ konsultantka NIE MA MOŻLIWOŚCI zmiany danych w systemie, więc będę musiał wysłać AKTUALIZACJĘ danych na numer faksu 22-338-52-42. Reklamację mam wysłać na numer faksu 22-338-50-00. Na dowód, że nie ja poplątałem adresy mam umowę z Netią, gdzie wszystkie dane wpisane są poprawnie.

19.02.2010 godz 17.24 dalej brak informacji z TP SA

20.02.2010 godz 8.59 mają aktualizację systemu, muszą mnie przełączyć do działu technicznego

20.02.2010 godz. 9.00 Pan Paweł Woźniak – nie ma odpowiedzi z TP SA. Próbuję się dowiedzieć czy jestem jedyną osobą z takim problemem. Nie takie problemy ma bardzo wiele osób na łączach TP SA. Załatwienie sprawy trwa od 24godzin do paru tygodni (sic!!!). I nie jestem wyjątkiem.

21.02.2010 godz 9.53 konsultantka pyta mnie się kiedy była zgłoszona awaria. Nie ma takiej w systemie. Musi mnie przełączyć do specjalisty.

21.02.2010 godz 9.00 konsultant po zapoznaniu się z wpisami w systemie pyta mnie się kiedy zgłosiłem awarię (SIC!), potem, czy dostałem modem od Netii (w domyśle, czy właśnie podpisałem z nimi umowę – a umowę mam od prawie trzech lat!!). Chce mi na nowo sprawdzać ustawienia routera, stanowczo protestuję. Będzie wysyłał ponaglenie. Innych informacji nie ma.

23.02.2010 godzina 09.05 – proszę o przełączenie mnie na dział techniczny zaawansowany, Bardzo obcesowo jestem poinformowany, że nigdzie mnie przełączać Pani nie będzie, jestem już w dziale technicznym. Mówię, że ja również nagrywam rozmowę, więc zachowanie konsultantki będzie widoczne. Konsultantka stanowczo odmawia dalszej rozmowy, ponieważ nie życzy sobie być nagrywana. Dla tych, którzy jeszcze nie zauważyli – wszyscy klienci Netii, żeby być obsłużeni muszą się zgodzić na nagrywanie rozmów. Rozmowę przerywam.

23.02.2010 godzina 09.09 – kolejna konsultantka również nie chce mnie przełączyć do działu zaawansowanego. Sama postanawia się dowiedzieć, co jest nie tak. Pyta mnie się czy ja podpisałem umowę z Netią… tak 3 lata temu! Okazuje się jednak, że nie jest w stanie mi pomóc, jestem przełączony do konsultanta specjalisty.

23.02.2010 godzina 09.14 – konsultant zadaje mi pytanie o router. Dopiero kiedy stanowczo odmawiam odpowiedzi na tego typu pytania i pytam się o historię wpisów w systemie Pan przyznaje się, że wcześniej nie miał sposobności zapoznać się z historią. Czekamy wciąż na opinię TP SA (ciekawe co to znaczy opinia w tym przypadku). Pan tłumaczy mi, że to powinno potrwać maksymalnie 1-2dni.

24.02.2010 godzina 18.04 – Od 15.02.2010 mam zmienione łącze na łącze Netii i nie mam już usługi na łączach TP. Jest to związane z tzw uwolnieniem ALLELU. Mam zmienić ustawienia routera VPI z 0 na 8, i connection type z PPPoA VC-Mux na PPPoE LLC. Sprawdzamy router nie działa. Pan przełącza mnie do innego działu. Muszę kończyć rozmowę, więc nie czekam na nowego konsultanta.

24.02.2010 godzina 21.24 – bardzo miła konsultantka sprawdza historię i mówi, że musi mnie przełączyć na linię techniczną. Pytam się dlaczego tak jest, że część konsultantów się oburza, jak się ich prosi o przełączenie na linię techniczną, albo zaawansowaną. Stwierdziła, że pod tym samym numerem jest aktywacja usługi i linia techniczna stąd mogę być połączony przez automat albo tak albo tak.

24.02.2010 godzina 21.27 – konsultant mówi, że to kompletne nieporozumienie z nowymi ustawieniami routera, że wciąż jestem na łączach TP i trzeba wrócić do starych ustawień. Pismo wciąż nie przyszło z TP. Wysyła ponaglenie….

25.02.2010 dzwoni do mnie konsultant z Netii. Jakże inna jest ta rozmowa od reszty dotychczasowych. Po pierwsze przeprasza mnie za zaistniałą sytuację. Po drugie dostaję nowe hasło i nową nazwę użytkownika. Internet działa. Konsultant informuje mnie, że postępowanie reklamacyjne nie jest zakończone.

03.03.2010 – dostaję z Netii pismo:

03.03.2010 przed godziną 14 dzwonię na infolinię i informuję, że podam Netię do sądu. Konsultant po naradzie z przełożonym informuje mnie, że moja reklamacja jest wciąż w toku. Nie potrafi odpowiedzieć, co oznacza pismo, które otrzymałem. proszę rzucić okiem na pismo – jasno napisano, że odpowiedź jest ostateczna i jedynie sądownie mogę się domagać odszkodowania. Konsultant radzi mi poczekać jeszcze kilkadziesiąt dni.

04.03.2010 dostajemy z Netii trzy pisma. Jedno z 23.02.2010, które podtrzymuje stanowisko wyżej zamieszczonego listu, plus informacja, że reklamacja została załatwiona polubownie. Tyle, że nikt nie wyjaśnił w jaki sposób, bo przecież w piśmie z tego samego dnia reklamację odrzucono. Otrzymaliśmy dodatkowo dwa pisma z dnia 25.02.2010r, gdzie – uwaga, uwaga-przyjęto naszą reklamację z dnia 12.02.2010r. Netia kompletnie nie wie co pisze. Pisma zachowuję dla sądu, będzie niezły ubaw.

15.03.2010 – otrzymuję z Netii pismo następującej treści (teraz czekam na f-rę korygującą…):

<

Zwróćcie uwagę, że nie miałem Internetu 14 dni, a policzono mi 27dni. Dodatkowo suma za 27dni też nie wiadomo skąd się wzięła. Pomyłka Netii na moja korzyść. Nie będę prostował, bo i po co. Mają link? Mają, niech przeczytają, skoro sami maja bałagan.

16.03.2010 – Otrzymuję z Netii dwa pisma o identycznych znakach w dwóch różnych kopertach  – przyjęto moja reklamację do rozpatrzenia….

AWARIA VI

Kilkanaście dni po dwóch tygodniach bez internetu pojawia się awaria VI. Dwa dni wcześniej z niewyjaśnionych przyczyn na 5 minut wyłączono mi internet (dioda ADSL się kompletnie nie paliła, czyli sygnału zupełnie nie było). Po jednym telefonie i około 30 minutach awaria zostaje usunięta.

Rozmowa z konsultantami:

09.03.2010 godzina 08.02 – konsultantka po litanii standardowych pytań i propozycji co do sprawdzania ustawień routera (zgadnijcie – tak, macie rację, wszystko z mojej strony jest ok, mój router sam nie przestawia mi ustawień) przyjmuje zgłoszenie. Prawdopodobnie jest „zawieszony port”. Być może będę miał techników w domu. (rozmowa 18minut)

*wróć do spisu treści*

Orange

Firmy Orange nie polecamy, gdyż:

1. Orange ma totalny bajzel w bazie. Moja firma ma u nich telefony, a mimo to dzwonią do nas i proponują nam przejście do nich z telefonami. Niełatwo dają się przekonać, że już jesteśmy ich klientem.

2. Na zamówiony telefon czekałem prawie dwa miesiące, aż w końcu z niego zrezygnowałem. Opóźnienie wynikało z tego, że tydzień po rozmowie pani konsultantka przypomniała sobie, że mi nie powiedziała, że muszę sobie włączyć dodatkowo jakąś usługę i potem muszę ją wyłączyć, jak jej nie chcę. W kolejnym tygodniu, konkretnie w niedzielę pani poprosiła mnie o dosłanie skanów dokumentów szefów, bez których nie można było rozpocząć realizacji zamówienia. Potem nikt mnie nie poinformował co się dzieje, nie odpisywał na emaile, więc zadzwoniłem. Orange potrzebuje 10 dni (sic!) na wysłanie kurierem paczki z telefonem i umową. Następnie moja ulubiona pani konsultantka poprosiła mnie, żebym na przyszłość skontaktował się z panem (i tu padło moje imię i nazwisko), bo on jest upoważniony do zawierania umów w imieniu firmy i wtedy skany dokumentów szefów nie są potrzebne. Na sam koniec paczka nie przyszła po 10 dniach roboczych.

3. Orange dzwoni do swoich klientów do upadłego. Jeśli jest promocja potrafi zadzwonić jednego dnia kilku konsultantów i żaden nie wie, że już parę razy powiedzieliśmy, że nie jesteśmy zainteresowani promocją. Dopóki nie zablokujecie dzwonienia z promocjami, będą Was męczyli nalotami dywanowymi. Bo może nie jesteście zainteresowani telefonem, a laptopem, a to nic, że macie lepszy, bo może drugi chcecie mieć gorszy…

*wróć do spisu treści*

Prima-Dent

Minęło wiele lat od zdarzenia i sam zdziwiony jestem, że jeszcze tego nie opisałem. Razem z przygodą z BP Triada to dwa najgorsze doświadczenia, jakie miałem z firmami. O Prima-Dent będę bardzo dobrze pamiętał ze względu na cały łańcuch karygodnych błędów popełnionych przez klinikę, dzięki której z okazji wyrwania ósemki, uszkodzono mi nerwy, złamano siódemkę (ząb pękł wzdłuż odsłaniając kanały), podano mi leki przeciwbólowe, dzięki którym wylądowałem w szpitalu.

Około 7-8 lat temu skuszony niską ceną udałem się na przegląd zębów do Prima-Dentu na warszawskiej Ochocie. Lekarz, który do tej pory pracuje w placówce, stwierdził, że powinienem usunąć wszystkie cztery ósemki. Zrobiono mi prześwietlenie. Stomatolog zapytał się od którego zęba zacząć – wybrałem najgorszy, który rósł poziomo leżąc na kości, a nie pionowo. Najgorsze chciałem mieć za sobą. I stało się – ząb usuwano mi przez 2,5 godziny!!! Taki zabieg raz, że nie powinien być prowadzony przez stomatologa tylko chirurga, dwa, że czas zabiegu powinien być jak najkrótszy (dla porównania dwie ósemki na raz, w tym też ekstrakcja leżąca (ząb „poziomy”) przy stanie zapalnym chirurg z innej kliniki usunął mi w 15minut!!!). Podczas zabiegu ósemkę mi pokruszono, bo nie rozcięto dziąsła. Po półtorej godzinie pani stomatolog powiedziała, że będę musiał jechać do szpitala, bo ona nie wie, jak ma oczyścić ranę z pokruszonego zęba. Zaaplikowano mi kilka zastrzyków przeciwbólowych, zrobiono mi jeszcze jedno prześwietlenie, żeby zobaczyć jak bardzo poważna jest sytuacja. Panią stomatolog zastąpił pan stomatolog, który w przeciągu pół godziny oczyścił mi ranę, przede wszystkim nie pokazując mi jak bardzo panikuje, która to sytuacja towarzyszyła mi przez 2 godziny z panią stomatolog. Przy okazji usunięcia zęba usunięto mi płytkę kostną, która jest między zębami (a czego nie wolno robić!!) i uszkodzono nerw (często boli mnie ząb, którego nie mam). Jak by tego było mało, kiedy siłowano się z ósemką spowodowano pęknięcie zęba obok. Nikt nie zauważył, że pękł dokładnie na pół, bo był trzymany przez dziąsło. Ból był nieprzeciętny, nikt nie wiedział dlaczego aż tak mnie boli. Zrzucono wszystko na nadwrażliwość na ból, a nie na to, że bolał mnie pęknięty zdrowy ząb obok. Jak by tego było mało – najpierw zaproponowano mi APAP (jak ktoś próbował uśmierzyć ból, to wie, że paracetamol często nie starczy nawet kobietom podczas miesiączki), następnie Ibuprofen (mocniejszy, ale przy takim bólu za lekki). Ukojenie przyniósł Ketoprofen, który jednak przedawkowałem, bo działanie prochów zbyt szybko mijało. Wtedy miałem kolejną przygodę – pani stomatolog nie wiedząc co mi przepisać na recepcie zapisała nazwę leków podpowiedzianych przez pomoc techniczną (ufam, że pomocą techniczną mogła być nawet osoba z wyższym wykształceniem, ale wg mojej oceny lekarz sam powinien wiedzieć co przepisuje). Tylko, że nie wiedziała jaką dawkę mi przepisać, więc sprawdziła nazwę leku w vademecum i ku swojemu zdziwieniu zauważyła, że takiego leku nie ma. Przepisała mi więc tramal (syntetyczny narkotyk podawany chorym na raka zanim poda się morfinę). W aptece zwrócono mi uwagę, że na tego typu leki potrzebne są specjalne recepty. Taką receptę otrzymałem – po zażyciu leku znalazłem się w szpitalu, gdzie stwierdzono, że się pieszczę, jeśli chodzi o ból. Nie pieściłem się za to jeśli chodziło o temperaturę ciała, która spadła do 35,7stopnia C. Sprawę wyjaśniła dopiero kolejna klinika, gdzie odkryto, że ból spowodowany jest tym, że kanały w zębie obok są po prostu naruszone i ząb jest otwarty. Stąd ból. Tyle w kwestii pieszczenia ….

Dlaczego nie poszedłem na skargę do Prima-Dent? Bo nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo mi zaszkodzono i jak bardzo takie postępowanie może zaszkodzić innym, bo przekonywano mnie w innych klinikach, że nie wygram w sądzie z lekarzami, chociaż ewidentnie mam rację, bo wreszcie nie chciałem zniszczyć pani stomatolog. Poza tym, że ewidentnie zrobiła masę błędów, to bardzo sympatyczna osoba. Ale to był mój błąd, że nie poszedłem na skargę. A dzisiaj po kilku latach mogę tylko powiedzieć tak – jeśli chodzi o Prima-Dent to nie jestem jedynym, któremu udzielono nieprofesjonalnej pomocy. Wg opinii klinik na Ochocie, takich przypadków jest więcej. Prima-Dent kusi cenowo, ale zatrudnia młodych, często niedoświadczonych lekarzy. Uważajcie. Jak lekarz zacznie się Was pytać, co byście zrobili na jego miejscu – wiejcie z fotela.

*Wróć do spisu treści*

T-Mobile

T-Mobile do tej pory był w zakładce polecamy. Po kilku latach przenosimy firmę do zakładki „przestrzegamy”. Oddajemy sprawiedliwość – firma nie działa tylko źle. Zasięg dobry, żeby nie napisać niezawodny. Ale – w końcu T-Mobile w krótkim czasie wykręciło dwa numery, które doprowadziły nas do szewskiej pasji. Z racji tego, że telefonu używam raczej tylko i wyłącznie do rozmów z moją Połówką i jako token do banków nie potrzebny mi jest duży abonament. Dostaliśmy ostatnio pismo od naszego operatora, którego fragment zacytuję:

„Istota wskazanych zmian polega na:

  1. podniesieniu wysokości opłaty abonamentowej o kwotę 5 złotych brutto oraz
  2. w przypadku abonentów, którzy posiadają umowę na czas określony, na obniżeniu ulgi i maksymalnej (ustalonej przy zawarciu Umowy) wartości kary umownej przewidzianej na okoliczność rozwiązania przez Państwa Umowy przed końcem jej czasu oznaczonego lub jej rozwiązania przez Operatora z Państwa winy przed końcem tego czasu”

Czas wprowadzenia zmian to 1.09. 2014. Pismo dostaliśmy dnia 1.08.2014, kiedy przebywaliśmy na długim urlopie. Czasu do zastanawiania się jest mało. Zagranie jest kompletnie nie fair – zgodziliśmy się na określone warunki, które operator sobie zmienił. Możemy zrezygnować, tylko, gdzie przejść, jak mamy pospinane telefony razem (jeden jest na kartę). Jeśli macie jakiekolwiek pomysły tyczące wspaniałych ofert (tylko nie Play, ze względu na tragiczny zasięg) od konkurencji to poprosimy o cynk. Zawsze możemy zmienić operatora później, choćby dla zasady. Operator w swojej bezczelności zaproponował nam ponad dwukrotnie droższy abonament, jako alternatywę dla tego co mieliśmy. T-Mobile nas straci, tylko znajdę na to sposób.

Drugi numer T-Mobile wykręciło nieco wcześniej, kiedy zniechęcony jakością obsługi w Orange szukałem alternatywy dla naszych telefonów firmowych. Postanowiłem na próbę przenieść jeden numer do T-Mobile. Dlaczego nie wyszło? Ano T-Mobile kazało mi przyjechać osobiście (inni operatorzy wysyłają do mnie ludzi, bądź sprawa może być załatwiona przez internet). W emailu odnośnie dokumentów potrzebnych do zawarcia umowy zrobili błąd. I przez ten błąd zaproponowano mi, żebym jeszcze raz do nich pojechał. Krew mnie zalała – nie pomogła interwencja w biurze obsługi klienta. T-Mobile ma klientów w głębokim poważaniu. Niestety jak większość operatorów. Nie polecamy.

*Wróć do spisu treści*

TELE2

TELE2 nie istnieje już od 2008 roku w Polsce i zostało wchłonięte przez Netię. Był to operator wirtualny, który wsławił się przede wszystkim nieuczciwą obsługą klientów (chwyty marketingowe poniżej pasa, celowe wprowadzanie klientów w błąd). TELE2 pojawiło się u nas w domu kilka lat temu. Oferta była korzystna, skusiliśmy się. Tyle, że włączono nam inną usługę niż zamówiona (nie wiedząc o tym, że mamy włączony inny plan-dzwoniliśmy nie przejmując się kosztami). Nie jesteśmy pojedynczym przypadkiem. TELE2 zrobiło potem nas po raz drugi w balona z okazji preselekcji i rozwiązania umowy. Za wszystkie błędy zapłaciliśmy. Znowuż szkoda, że nie starczyło nam energii, żeby iść do sądu. Firma matka TELE2 pochodzi ze Szwecji i działa w 23 krajach. NIE POLECAMY!!!!

*wróć do spisu treści*

Telekomunikacja Polska

Stanowczo nie polecam Wam internetu w TP SA. TP nie gra fair od samego początku. Miałem u nich internet, ponad 3 lata temu. Błękitna linia wtedy startowała. Dodzwonienie się do konsultanta graniczyło z cudem. Dzisiaj usługę świadczy mi Netia (której również nie polecam), a ponieważ usługa jest na łączach TP SA, TP robi wszystko, żeby zniechęcić klientów Netii. Tygodniami nie odpowiada na pisma, zmienia ustawienia, nie udziela informacji na błękitnej linii, bo… nie jestem klientem TP. A byłem w tym czasie klientem TP, tyle, że na telefon. Teraz zerwałem umowę z TP i przeniosłem swój numer do nowego operatora. Przy przenoszeniu numeru specjalnie wprowadzono mnie w błąd, że muszę najpierw założyć telefon z TP w nowym miejscu zamieszkania i dopiero potem zerwać umowę. Można było to zrobić bezpłatnie i bez podpisywania żadnej nowej umowy z TP. Prosiłem o wyjaśnienie sprawy pisemnie – bez odpowiedzi.

*wróć do spisu treści*

Vision Express

 Nie polecamy z powodu marnej obsługi. Personel kieruje się prostą zasadą – liczą się zyski i tyle. Jeśli nie wyglądacie na milion złotych, albo się nie zachowujecie, tak jak byście mogli wydać dużo na okulary zapomnijcie, że potraktują Was poważnie. Nie raz i nie dwa przed nami obsługiwano osoby, które przyszły dużo po nas, tylko dlatego, że wyglądały na lepszych klientów. Interweniowałem w tej sprawie w salonie, zostaliśmy zignorowani. Pismo – również pozostało bez odpowiedzi. Długo szukałem okularów i z radością mogę powiedzieć, że kupiłem je zupełnie gdzie indziej – w prywatnym zakładzie. I co ważniejsze jestem zadowolony. Z vision wzięliśmy rozwód. Sam się dziwię, że wcześniej nie wrzuciłem tego na stronę.

*wróć do spisu treści*

Polecamy:

PHU AXON

Firma AXON zakłada na balkonach, w oknach siatki zabezpieczające przed wypadaniem zwierzaków np kotów. Mało kto wie, że wiele kotów ginie rocznie z powodu wypadnięcia z okien naszych domów. Firmę polecamy ponieważ:

  • są solidni, rzetelni, szybcy
  • siatka jest mało widoczna na balkonie i znakomicie spełnia swoją funkcję
  • Pracownicy firmy są mili, bezinteresownie pożyczyli nam profesjonalny sprzęt, którym mogliśmy zdecydowanie szybciej wspomóc nasz remont w domu
*wróć do spisu treści*

Centrum Damiana Wspaniały serwis, lekarze, którym się chce. Oczywiście wszędzie są ludzie i zdarzają się czarne owce, niemniej zupełnie z czystym sumieniem – klinikę POLECAMY!!!

*wróć do spisu treści*

Drapaki dla kotów (Rufi) www.drapaki.plceny są astronomiczne jednak jakość obsługi i jakość drapaków – rewelacyjna. Samemu można zaprojektować domek, firma nie boi się wyzwań, sama proponuje ciekawe rozwiązania. Szybko, profesjonalnie. Jeśli kogoś tylko stać polecamy!!!!

*wróć do spisu treści*

Net Systems SC – Firmę Net Systems zdecydowanie polecamy. Mieliśmy przyjemność skorzystać z pomocy jednego z właścicieli firmy i jest to pasjonat. Problemy są rozwiązywane szybko, bezboleśnie i naprawdę tanio. Jeśli macie niesprawne komputery, nawet leciwe, polecamy Wam ten serwis. Korzystaliśmy z pomocy wielokrotnie. Jeśli przysporzymy firmie chociaż jednego klienta, będziemy bardzo zadowoleni. Ten wpis jest też próbą podziękowania Net Systems za cierpliwość. (2015)

*wróć do spisu treści*

Sanofi-Aventis Nie przepadam za firmami farmaceutycznymi, ale wypada mi szczerze napisać, że sposób w jaki Sanofi-Aventis rozpatrzyło moją reklamację ampułko-strzykawek był naprawdę profesjonalny, miły i szybki. Napisałem do Sanofi korzystając z formularza na Ich stronie nie spodziewając się odzewu. Odzew był szybki, zdecydowany, słowem-zrobiono dużo więcej niż się podziewałem. Plus dla Sanofi. I plus dla bardzo miłych Pracowników firmy.

*wróć do spisu treści*
Udostępnianie