Przygody z nawilżaniem powietrza okiem klienta

Zdjęcie ze strony klima-sklep.pl

Jeżeli jesteście alergikami, macie atopową skórę lub po prostu szybko wysycha Wam śluzówka nosa, to czas, kiedy włączamy kaloryfery jest trudny. Oczywiście każdy alergik, czy średnio szczęśliwy posiadacz atopowej skóry reaguje inaczej, niemniej grzejące kaloryfery powodują drastyczne obniżenie wilgotności powietrza i w konsekwencji problemy dla skóry, oczu i nosa. Bardzo często nie wiemy o tym, że jednym z bardzo ważnych przyczyn naszych problemów jest właśnie suche powietrze. Moje problemy z oczami i skórą udało się wyeliminować w dużej mierze dzięki nawilżaniu powietrza. Brak nawilżacza niestety prowadzi zawsze do ran na skórze głowy i całym ciele. Nawilżanie jest więc konieczne. Tych, którzy spodziewają się tu reklamy jakiegoś produktu, muszę zmartwić. To raczej Was Czytelników poprosiłbym o pomoc.

  1. Nawilżacze ultradźwiękowe – cichy zabójca napędów optycznych i elektroniki w domu.

Bardzo wydajnymi i stosunkowo tanimi (200-500PLN za urządzenie do pomieszczeń 50m2) nawilżaczami są nawilżacze ultradźwiękowe. W uproszczeniu mówiąc działają one na zasadzie rozpylania wody przez membranę ultradźwiękową. Nawilżacz taki tworzy mgiełkę wody, która następnie rozchodzi się po pomieszczeniu. Niektóre nawilżacze dodatkowo mają funkcję tworzenia ciepłej mgiełki. Bardzo często nawilżacze takie wyposażone są w higrostat, którego zadaniem jest utrzymanie nawilżenia na zadanym poziomie. Wydajność takiego nawilżania jest bardzo duża i spokojnie jesteśmy w stanie doprowadzić do sytuacji, kiedy w pomieszczeniu będziemy mieli aerozol (powietrze nie będzie przezroczyste). Duża powierzchnia parowania mgły wodnej prowadzi do wydajnego nawilżenia. Nawilżacz praktycznie wymaga tylko uzupełniania wody i czasem go trzeba przemyć. Przeciętny nawilżacz jest w stanie wrzucić w powietrze kilka litrów wody w ciągu doby (ja miałem taki, który potrafił w ciągu 24 godzin zużyć 8litrów wody). Urządzenie zużywa energię elektryczną, ale nie jest to znaczący koszt. Na tym wydawałoby się, że to koniec kosztów. Otóż żaden producent, żaden sprzedawca nie napisze, że nawilżacze ultradźwiękowe doprowadzą do poważnych zniszczeń Waszego sprzętu optycznego i elektronicznego. Mgła wodna osiądzie Wam na meblach, wciśnie się do zegarów mechanicznych (jeśli takie macie) i zakamieni wszystko. Na meblach będzie widać osad z kamienia (taki siwy „kurz”), który gromadzić się będzie bardzo szybko i wciśnie się w miejsca, w które prawdziwy kurz się nie wciśnie. Jeśli macie sprzęt grający, który używa płyt CD, to od razu powiem, że po roku-dwóch taki napęd padnie. To samo będzie się tyczyło styków, które zaśniedzieją i pokryją się kamieniem – wizyta w serwisie gwarantowana. Do wymiany będą także napędy CD w komputerze. Serwisy twierdzą, że dokładnie widać po sprzęcie, czy jest używany nawilżacz ultradźwiękowy czy nie. Dlatego zdecydowanie odradzam. Nawilżacze ultradźwiękowe mogą być bardzo ozdobne i mgiełka może być też ozdobą. Niemniej, jeśli używacie takiego urządzenia do realnego nawilżania, to załatwicie sobie całą elektronikę i optykę w domu. Odradzam, ostrzegam.

  1. Nawilżacze grzejnikowe – mit o nawilżaniu

Kiedy musiałem oddać do serwisu swoje zegary, wymienić dwukrotnie napęd CD w komputerze, trzy razy do serwisu swoją wieżę, postanowiłem, że pora z tym skończyć i zacząłem wgryzać się w inne rozwiązania do nawilżania. Najpierw poszedłem do sklepu i wpadłem na to, że mogę bardzo tanio kupić nawilżacze grzejnikowe – czyli pojemniki, które można powiesić na kaloryferze, wlać do nich wodę, która będzie odparowywana i będzie tanio, zdrowo i przyjemnie. O ile z nawilżacza ultradźwiękowego w powietrze szło 8litrów wody na 24, o tyle z kaloryferów mających po trzy nawilżacze grzejnikowe nie znikało praktycznie nic. Higrometry wykazywały brak nawilżania i szybko znaleźliśmy się w zakresie poniżej 40% nawilżenia powietrza (doszliśmy do 20%, przy których w nasze ogromne bambusowe dzwonki wietrzne strzeliły z ogromnym hukiem pękając wzdłuż). Nie da się nawilżać powietrza bez wparowania litrów wody w ogrzewanym pomieszczeniu. Jeśli rozwiesi się pranie w mieszkaniu, to higrometry widzą od razu wzrost nawilżenia w domu. Przy nawilżaczach grzejnikowych, cóż, są ślepe. Dlatego teraz nawilżacze robią za ozdobę w pokoju naszej córki i nie nalewamy do nich wody. Nie ma to sensu.

  1. Nawilżacze ewaporacyjne – czyli jak będziecie płacić producentowi wedle jego „widzimisię” przez cały okres użytkowania urządzenia

Chcąc nie chcąc napisałem do prawie 10 sprzedawców internetowych, żeby mi doradzili, jakie można kupić nawilżacze, które by nie załatwiały sprzętu, były wydajne i możliwie tanie. W odpowiedzi dostałem informację, że mogę spróbować z nawilżaczami ewaporacyjnymi, albo parowymi. Ale ewaporacyjne są lepsze, bo nawilżają naturalnie poprzez odparowywanie wody, są ciche, pobierają bardzo mało prądu. Tylko nie są tanie na starcie. No więc, jak jest w rzeczywistości?

Nawilżacze ewaporacyjne działają na zasadzie odparowywania wody albo ze specjalnych mat, albo z kręcących się talerzy nawilżających. Najprostsze urządzenie składa się ze zbiornika wody, maty zanurzonej częściowo w wodzie i częściowo wystającej na zewnątrz. Zewnętrzna strona maty jest owiewana powietrzem z wentylatora. Powietrze nawilża się bezpośrednio na macie (z talerzami sytuacja jest podobna). Wybranie takiego nawilżacza też jest trudne, bo z reguły są to urządzenia dużo większe niż nawilżacze ultradźwiękowe. My zdecydowaliśmy się na zakup nawilżacza AOS 2441. Cena takiego nawilżacza waha się od 500 do 900PLN (dokładnie tak, w zależności od sklepu, w tej chwili najtaniej jest za 559PLN). Kupiliśmy dwa takie nawilżacze, bo nawet jeśli pomieszczenie jest mniejsze niż możliwości nawilżacza, to niestety, ale przy kilku pomieszczeniach trzeba mieć kilka nawilżaczy (albo przedmuchiwać powietrze z pomieszczenia do pomieszczenia wentylatorami). Realnie nawilżacz w ciągu 24 godzin zużywa około 3-4litrów wody. Wystarcza to jednak do utrzymywania nawilżenia nawet przy mocnym mrozie na zewnątrz w okolicach 45-55%. Nawilżacz nie jest tak wydajny jak ultradźwiękowy, ale nie zostawia kamienia i robi swoje. Niestety z czasem przekonaliśmy się, że takie nawilżanie kosztuje. Zajmiemy się kosztami utrzymania jednego nawilżacza, a jeśli macie kilka, to koszty sobie przemnożycie przez liczbę nawilżaczy. Mata nawilżająca na początku kosztowała nas poniżej 40PLN za matę. Mata starcza wg producenta na 2-3miesiące. W rzeczywistości 2.5 miesiąca to maksimum przy mojej wodzie (filtrowanej w dzbanku Britta….). Potem maty albo stają się jednym wielkim kamieniem i nagle się okazuje, że w na 24 godziny nawilżacz zużywa litr wody. Albo… zaczynają się spulchniać i dotykają ścianek wewnątrz nawilżacza, a nawilżacz zaczyna siusiać na podłogę. W zależności od sezonu zużywaliśmy 2 albo 3 maty na sezon grzewczy (czyli koszt na jeden nawilżacz był 80-120PLN). Do tego nawilżacz wymaga raz na rok wymiany elektrody srebrowej tłukącej bakterie w wodzie (koszt 100PLN). Czyli sezon kosztował nas 180-220PLN (x2 nawilżacze 360-440PLN). Zmienił się dystrybutor nawilżaczy AOS i nagle cena mat skoczyła sobie do 75PLN za matę (koszt nawilżania na jeden nawilżacz to 250-325PLN, a przy dwóch nawilżaczach to może wynieść 650PLN/rok). Bardzo wkurzony na politykę Boneco napisałem do producenta/dystrybutora (napisali, że im przykro) i do kilku sklepów. Próbowałem znaleźć jakąś matę, może do większego profesjonalnego nawilżacza i powycinać i samemu wykonać maty nawilżające. Takiej maty niestety nie znalazłem. Inne nawilżacze ewaporacyjne w kosztach również są podobne cenowo. Nawet jeśli nie mają mat nawilżających, to np. wymagają stosowania filtrów do wody (przy talerzach nawilżających) i uwaga, na jedno urządzenie mogą być potrzebne nawet trzy takie filtry. Koszty wychodzą porównywalne do nawilżania AOS. Są rozwiązania tańsze, ale warto wtedy czytać opinie klientów. Są nawilżacze, które nie wymagają filtrów, mają teoretycznie wydajność nawilżania 300ml/h (co jest bardzo przyzwoitym wynikiem), a w rzeczywistości użytkownicy uzyskują 20-80ml/h. Już sprzedawcy zaczęli pisać, że wydajność tych nawilżaczy jest podana w warunkach laboratoryjnych i w rzeczywistości może być dwukrotnie niższa. Dodatkowo, tam gdzie nie używamy filtrów musimy używać środków odkamieniających. Oryginalne są absurdalnie drogie. Sprzedawcy polecają zastosowanie zwykłych środków ze sklepów z chemią gospodarczą. Rozwiązania idealnego nie ma.

To co zrobiła firma Boneco woła o pomstę do nieba. Zobaczyli ile kosztuje nawilżanie u konkurencji i po prostu podnieśli ceny o 87% na maty nawilżające. Dystrybutorzy w Polsce mówią, że nie ma gwarancji, że w przyszłości wszyscy nie podniosą cen dowolnie. Bo konkurencja wcale nie jest duża i możliwości wyboru są niewielkie. Jestem zmuszony używać nawilżacza w mieszkaniu. Dlatego jeśli ktoś z Was byłby mi w stanie podpowiedzieć rozwiązanie, będę bardzo zobowiązany. Cały czas mam nadzieję, że trafię na kogoś, dla kogo wykonanie mat nawilżających to będzie pestka, a ja uniezależnię się od Boneco.

Trzymajcie się ciepło
Mariusz

PS1. Jeśli ktoś z Was używa nawilżacza AOS to jeszcze podpowiem, że brzydki zapach, który się pojawia z czasem, można wyeliminować przez zalanie wrzątkiem styropianowego pływaka, pojemnika z wodą i ożebrowania pod matę. Działa doskonale.

PS2. Tak, wiem, że mam doskonałe wyczucie czasu i piszę o nawilżaniu, kiedy zaczęło się wreszcie lato.

 

Udostępnianie

2 thoughts on “Przygody z nawilżaniem powietrza okiem klienta

  1. Artur

    A próbowałeś oczyszczacza/nawilżacza Venta?
    Ja używam Venat LW14 czyli najmniejszy model i w Ciągu doby odparowuje mi z niego ok 2l wody. A to jest najmniejszy model.
    Co prawda kupiłem go głównie do oczyszczania powietrza ale może parametry nawilżania by Tobie pasowały.
    Dodatkowo nawilżacz nie ma ukrytych kosztów. Można nie stosować żadnej chemii. Można stosować odkamieniacz i bioabsorber ale to koszt ok 150zl razem i starcza chyba na rok.

  2. Mariusz Post author

    @Artur wielkie dzięki za komentarz. Rozważałem ten oczyszczacz/nawilżacz (co prawda kapkę większy model LC25, ale to nie ma znaczenia). Przestraszyły mnie opinie. Przede wszystkim stosunek jakości do ceny i to przebijało się ze wszystkich komentarzy. Na drugim miejscu było kilka opinii negatywnych odnośnie nawilżania i oczyszczania powietrza. Niestety ciężko jest ocenić, na ile komentarze są sprawiedliwe,
    To mam kilka pytań: w jakim pomieszczeniu używasz nawilżacza (ile m2)? Czy masz w domu higrometr? Jeśli tak to jakie nawilżenie osiągasz i przy jakiej temperaturze w domu? Jak długo masz urządzenie u siebie?
    Nawet jeśli to jest lepsze rozwiązanie niż mam obecnie, to ciężko będzie mi wydać około 2000 na sam sprzęt, bo to jest pewnie około 4-10lat materiałów do AOS. Ale jeśli by mi AOS padł…. to jest to ciekawa propozycja. Dzięki.
    Pozdrawiam
    Mariusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.