Z pamiętnika motocyklisty

      1 komentarz do Z pamiętnika motocyklisty

Zbliża się z wolna do końca kolejny sezon motocyklowy. W tym roku nie miałem szczególnie możliwości jeżdżenia, jedynie tyle, co do pracy. Z pięknie skomunikowanej warszawskiej Ochoty z Trasą Łazienkowską i przyjaznym pasem dla busów przeprowadziliśmy się na Zacisze z wiecznie zakorkowaną ulicą Radzymińską i szczątkowym pasem dla busów, po którym jeżdżą dokładnie wszyscy bez wyjątku. Gdyby nie moi drodzy współpracownicy, którzy mi znaleźli objazd opłotkami zastanawiałbym się czy jazda motocyklem przez miasto mi się kalkuluje. Po wydarzeniach niedawnych dni postanowiłem spisać kilka spostrzeżeń.

Jak wiecie stworzyłem swojego czasu stronę poświęconą motocyklom. Wiele więcej nie odkryłem – białe pasy są śliskie, podczas deszczu wszystko jest śliskie, samochody podczas jazdy nie widzą motocykli, motocykliści zazwyczaj się pozdrawiają. Jestem bogatszy niemniej o kilka doświadczeń, którymi chciałbym się z Wami podzielić.

Agresja na drogach – 99% samochodów ustępuje drogi motocyklistom. Motywy są różne, ale sumarycznie więcej jest przychylności niż niechęci. Niestety zdarzają się wyjątki. Z moich obserwacji wynika – i tu ogromne zaskoczenie – że najczęściej kierowcami umyślnie zajeżdżającymi drogę motocyklistom są… kobiety! I to nie proste kobiety, a raczej wykształcone, w bardzo dobrych samochodach. Ku przestrodze opiszę niedawne wydarzenie na drodze. Kobieta kierująca samochodem o numerze rejestracyjnym WF1129C walnęła mnie samochodem w nogę, ruszając na pomarańczowym świetle, ponieważ zdenerwowało ją to, że jadę między pasami. Kiedy próbowałem ją dogonić zajechała mi drogę omal nie wepchnęła mnie pod samochód na pasie obok. Przeleciała następnie dwa czerwone światła i zniknęła mi z oczu. Dopadłem ją kilka kilometrów dalej, kiedy utknęła w korku. Na moje pytanie: „czy pani się zastanowiła” od razu usłyszałem stek wulgaryzmów. Nie było szans podyskutować – najchętniej {tu po korekcie mojej Moniki nic nie napiszę…}, ale żyjemy w cywilizowanym świecie. Kobieta mogła mi przetrącić nogę, a następnie uciec. Byłbym kaleką tylko dlatego, że ktoś jest sfrustrowany. Niestety nie mogę zgłosić przypadku na policję ponieważ, po pierwsze nie mam świadków, po drugie na nodze nie mam śladu po uderzeniu, po trzecie sam złamałem przepisy stojąc między samochodami. Jeśli ktoś by mi pomógł w ustaleniu miejsca pobytu właścicielki samochodu, będę wdzięczny.

Inny przypadek – upał, kierowca samochodu robi mi miejsce, żebym mógł skręcić. Nie podoba się to kierowcy autobusu MZA, który spycha mnie na krawężnik i zacytuję dosłownie: „Gdzie się kurw@ spieszysz?” Przypadek został z MZA wyjaśniony i wysłano mi przeprosiny. Przypadek o tyle dziwny, że zazwyczaj kierowcy MZA bardzo uważają, żeby nie rozgnieść czegoś pod kołami.

Wnioski: motocyklem nie mamy szans na przepychanki z pojazdem czterokołowym, nie jesteśmy chronieni przez blachy. Nie prowokujmy, czasem lepiej dać sobie spokój, niż być kaleką. Większości ludzi należą się podziękowania za cierpliwość i uwagę z jaką jeżdżą po ulicach tak, aby nie zrobić krzywdy motocyklistom. Większość ludzi nawet jeśli nie jest rada na widok motocykla, to zjeżdża, żeby nie stwarzać zagrożenia. Wzajemny szacunek i ostrożność sprawiają, że jazda staje się po prostu przyjemna.

Policja i motocykle – wszystkie patrole policyjne nie zwracały uwagi na moje przepychanie się między samochodami. Nie zatrzymywano mnie też z okazji jazdy pasem dla busów. Na koniec sezonu znalazł się jednak policjant, który z uśmiechem wwalił mi mandat i 1 punkt za jazdę po pasie dla busów. Moi koledzy mieli o wiele mniej szczęścia – skasowali dwa motocykle i porwali ubrania w wyniku zatrzymania ich przez policję na drodze. Dozwolone było 60km/h jechali 90km/h – policjant nie do końca sobie zdawał sprawę z długości drogi hamowania motocykla i wszedł na jezdnię oczekując, że motocykle zatrzymają się przed nim. Zatrzymały się w w rowie przy drodze. Właśnie dzięki takim przypadkom policja raczej nie zatrzymuje motocykli.

Kamizelka odblaskowa – na pewno działa, niemniej wygląda tragicznie, szczególnie kiedy złapie trochę brudu. Nie pomoże żadne pranie. Kamizelka z jaskrawo zielonej zrobiła się szara i zostały jej tylko pasy odblaskowe. Kamizelkę zmieniłem na pas odblaskowy. Błyskawicznie motocykliści przestali mnie pozdrawiać na drodze biorąc mnie za policję. Gratulacje…

Olej na drogach – bezmyślność kierowców i ich samolubstwo granic nie zna. Ten kto miał przyjemność poślizgać się na plamach oleju ten wie. Samochodem jest to do przeżycia, motocyklem można stracić życie. Ostatnimi czasy okazało się, że sąsiad z mojego budynku jeździ cieknącym samochodem i zafajdał cały podjazd. Administracja milczy, sąsiad zostawioną przeze mnie kartkę powiesił komuś na miejscu obok. A jak się zdarzy nieszczęście każdy stwierdzi – trzeba było nie jeździć motocyklem. Przecież wiadomo, że to niebezpieczne.

Czekam na następny sezon, żeby wreszcie wyrwać się z miasta. Chciałbym wreszcie pokłaść się w zakrętach i nie bać się, że za chwilę znowuż będę stał/jechał w korku. Marzy mi się trasa bez samochodów, bez dziur i kolein. Bez wyścigów, bez zagrożeń. Jeśli znacie takie miejsca proszę o cynk. Przyszły sezon już planujemy wojaże, też zagraniczne. Może ktoś się przyłączy??

Mariusz

Udostępnianie

1 thought on “Z pamiętnika motocyklisty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.