Triumph Bonneville T100 – moda na klasyki

Pojechałem dzisiaj do salonu Triumpha wymienić klocki hamulcowe. Ponieważ wymiana się nieco przedłużyła to zaproponowano mi, żebym do domu wrócił Boneville T100, a potem przyjechał po swój motocykl. Nazwa motocykla kompletnie nic mi nie mówiła, poza tym, że to dotyczyła klasyka. Dopiero w domu doczytałem, że motocykl jest wariacją na temat klasycznego motocykla z 1959roku, tyle, że ten jest bezawaryjny, ma ABS i kontrolę trakcji. Jak dla mnie bomba. Wolę na pewno jechać czymś, co mi się nie rozkraczy w połowie drogi, a i w przypadku błędów będzie mnie ratowało z opresji.

I teraz notatka dla mistrzów świata – kochani, nie piszę chyba dla Was, bo w życiu już wszystko przeżyliście i czas już umierać. Nie szoruję kaskiem w zakrętach, jeżdżę dla przyjemności i jak każdy mam swoją motocyklową historię. Kto ma ochotę przeczytać – proszę. Nie jestem profesjonalistą, a pasjonatem.

Przesiadka z Explorera, który jest sporym motocyklem, na motocykl, który jest bardzo mały i lekki (213kg) była dla mnie dużą przygodą. Brak szyby z przodu i wymiary motocykla sprawiały, że miałem wrażenie, że siedzę na rowerze. Tak było do momentu włączenia silnika, który ma piękny cruiserowy niski gang i jest całkiem głośny. Silnik to rzędówka o pojemności 900cm3 i mocy „tylko”55KM. Tutaj warto zwrócić uwagę na moment obrotowy – 80Nm, który sprawia, że mimo niewielkiej mocy, ten motocykl całkiem żwawo się porusza. Napęd przenoszony jest łańcuchem na tylne koło. Jak się jeździło? Dziwnie. T100 bardzo dobrze i skręca i hamuje i całkiem nieźle przyspiesza. Nie jest to zdecydowanie motocykl sportowy, ale w mieście bajka. Natomiast brak szyby powoduje, że było mi naprawdę zimno, a było kurcze 15stopni C. Prędkość w okolicach 120km/h to było takie maksimum  przyjemnej jazdy. Potem zaczynało mnie powoli zdmuchiwać z motocykla. Przy 140km/h wcale nie miałem ochoty już zwiększać prędkości, bo się bałem, że jak mi się kierownica wymsknie i wywinę orła do tyłu, albo zacznę lecieć nad motocyklem. Na pewno można sobie dopracować pozycję kładąc się bardziej na baku, ale….. nie o takie motocykle walczyłem J Dodatkowo silnik przy 140km/h już nie ma za bardzo ochoty na więcej. Wg zapisów pójdzie okolicach 180km/h, czyli tyle co mały (a teraz średni) V-Strom. Tylko na V-stromie można tak jechać kilometrami, a tutaj to byłaby walka o przeżycie i średnio widzę kogoś jadącego z prędkością 180km/h przez 50km. Wąska kierownica to zaleta i wada. Zaleta, bo się łatwo wciśniecie między samochody, ale wada, bo lusterka są tak blisko ciała, że widoczność jest mocno ograniczona. Motocykl wyposażony jest w płaską tradycyjną kanapę. Kanapy nie ma się co czepiać. Nie wiem, jak byłoby z pasażerem i nie za bardzo wiedziałem, gdzie ja mam siedzieć. Pozycja na motocyklu jest też inna niż na motocyklu turystycznym. Nogi są bardziej podkurczone. Bonneville ma 5 biegów, skrzynia pracuje przyzwoicie, nie miałem problemu z wrzucaniem biegów i ze znajdywaniem biegu jałowego. Hamulce przyzwoite mimo jednej tarczy z przodu. Miałem problem z rozłożeniem nóżki bocznej, bo się chowa pod motocyklem. Całe szczęście motocykl jest lekki, więc poszukanie jej to nie jest duży problem. Oczywiście wolałbym nie szukać, ale pewnie to kwestia wprawy. Zajechałem na stację benzynową, żeby zatankować maszynę. Przekręciłem kluczyk w korku, a ten siedzi jak siedział. Nie wiedziałem, co mam zrobić. Już miałem dzwonić do salonu, ale .. wpadłem na to, żeby korkiem kręcić. No więc… korek się wykręca i zostaje Wam toto w rękach. A potem, jak nakarmicie sprzęt, to go wkręcacie i zamykacie kluczykiem. Średni patent.

 Po przyjeździe do salonu pracownik serwisu zapytał się, jak mi się jeździło. Był zaskoczony, że nie rozpływałem się w pochwałach. Temu motocyklowi niczego nie brakuje, ale to nie jest motocykl dla mnie. Cała ta przygoda była mi potrzebna do tego, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że to, czym teraz jeżdżę, jest znakomitym wyborem. Natomiast nie chciałbym dyskredytować motocykli klasycznych w nowych wydaniach. Te motocykle wspaniale będą się sprawdzały w mieście. Tylko to kompletnie nie moja bajka.

Lewa w górę
Mariusz

Udostępnianie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.